Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Głos z Pałacu Prezydenckiego o Zondacrypto. „Łudząco przypomina Amber Gold”

Dlaczego państwowe służby miały zareagować dopiero wtedy, gdy sprawa Zondacrypto stała się głośna medialnie? Na to pytanie zwraca uwagę Marcin Przydacz, który nie ma wątpliwości, że w sprawie należy wyjaśnić przede wszystkim działania państwa wobec osób, które miały stracić pieniądze. – „Życzyłbym sobie, żeby ta prokuratura, służby państwa polskiego pod rządami Donalda Tuska zaczęły działać wtedy, kiedy rzeczywiście ludzie tracili pieniądze, a nie dopiero wtedy, kiedy medialnie ta dyskusja rozgrzewa” – powiedział szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.

Autor:

Na przestrzeni ostatnich kilku dni sympatyzujące z władzą media opublikowały informacje mające rzekomo wskazywać na jakieś podejrzane uwikłanie polityków opozycji (a także TV Republika) z prezesem giełdy Zondacrypto. We wtorek Roman Giertych oficjalnie potwierdził, że on oraz Jacek Dubois są obrońcami Przemysława Krala, a według ustaleń "Rzeczpospolitej" wraz z prokuratorem Markiem Wełną mieli oni uczestniczyć w tajnym spotkaniu z Kralem za granicą. Giertych i Dubois zaprzeczali lub odmawiali komentarza w tej sprawie.

Jednocześnie Waldemar Żurek ogłosił "przełom" w śledztwie i poinformował, że pojawili się nowi podejrzani, nowe dowody oraz osoby gotowe do współpracy. Wczoraj było też pierwsze zatrzymanie i zarzuty, które postawiono Radosławowi Piesiewiczowi, prezesowi PKOl-u. Nieoficjalnie pojawiają się również informacje, że grono zatrzymanych ma być większe i obejmować 10 osób. 

Przydacz: afera ma rzekomo obciążyć prawicę

Od początku widać również, że sprawa ma uderzyć także w prezydenta Karola Nawrockiego oraz jego środowisko. W tym celu obóz rządzący i jego media, wykorzystują fakt, że prezydent kilkukrotnie zawetował ustawę dot. rynku kryptowalut. 

Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityk Międzynarodowej, goszcząc dziś rano w Polsat News, wskazał, iż "nie ma żadnej obawy, jeśli chodzi o ludzi pana prezydenta czy o nasze środowisko".

Rozumiem, że prokuratura prowadzi tutaj postępowanie, choć życzyłbym sobie, żeby ta prokuratura, służby państwa polskiego pod rządami Donalda Tuska zaczęły działać wtedy, kiedy rzeczywiście ludzie tracili pieniądze, a nie dopiero wtedy, kiedy medialnie ta dyskusja rozgrzewa 

– ocenił.

Jego zdaniem, "ewidentnie mamy tutaj do czynienia z oszustwem, z oszustwem samej Zondycrypto, jej właścicieli, na inwestorach, łudząco to przypomina historię z Amber Gold, wtedy też państwo Tuska zawaliło, bo nie ostrzegało, nie działało odpowiednio, nie wyłączało funkcjonowania takiej instytucji, jaką było Amber Gold".

Pytanie, czy celowo nie przymykano oka po to, aby właśnie spowodować aferę, która rzekomo ma obciążać tylko prawicę. Żyjemy w państwie, w którym Donald Tusk odpowiada za bezpieczeństwo, w tym także i finansowe, państwa polskiego i ewidentnie tutaj nie dopilnował tego, aby inwestorzy nie tracili swoich pieniędzy 

– podkreślił Przydacz.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska