Kancelaria prezydenta Karola Nawrockiego poinformowała pod koniec kwietnia, że prace nad przygotowaniem aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych do odtajnienia i upublicznienia są na ostatniej prostej. Obszerny dokument został poddany wymaganej wyrokami sądowymi i orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego anonimizacji. Kancelaria Prezydenta ogłosiła pod koniec kwietnia br., że prace zmierzające do odtajnienia dokumentu weszły w ostateczną fazę - opinie marszałków Sejmu i Senatu, które dla samej publikacji nie są wiążące.
Ci jednak nie otworzyli nawet przesyłek z KPRP i odesłali je do nadawcy. Mówił o tym podczas konferencji prasowej Włodzimierz Czarzasty. - To jajko z niespodzianką, bo żeśmy w ogóle tego nie otworzyli, aneksu, zostało przysłane do Sejmu i zostało odesłane - powiedział w Sejmie. Dodał, że szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec "pozwolił sobie jeszcze na taki miły prezent" i dołączył w przesyłce zwrotnej egzemplarz Konstytucji RP.
"Nie ma prawa"
Do sprawy odniósł się także wicepremier z ramienia Lewicy w rządzie Donalda Tuska. Krzysztof Gawkowski zapytany o aneks i reakcję rządu w przypadku publikacji dokumentu przez Karola Nawrockiego.
Prezydent nie ma prawa opublikować żadnego raportu, dlatego że nie dostał żadnej opinii od marszałków
- ocenił.
Dziennikarz prowadzący rozmowę zwrócił uwagę, że marszałkowie nie odnieśli się do wnioskowanej opinii i odesłali dokument. Gawkowski odparł, że "źle go otrzymali" stąd ich reakcja. Nie wyjaśnił jednak błędu, który to spowodował. Możliwe, że chodziło o wskazane w piśmie przewodnik powołanie się na ustawę zasadniczą.
Szef resortu cyfryzacji podkreślił, że jego zdaniem prezydent "nie ma żadnego prawa do publikacji, dlatego że to jest de facto zdrada polskich interesów".