Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kandydatura Berka pod lupą. „Brakuje wymaganych ustawą 2 lat”

Kandydatura Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego budzi sprzeciw opozycji, ale Marcin Warchoł zwraca uwagę na coś więcej niż samo polityczne tło tej nominacji. Były wiceminister sprawiedliwości twierdzi, że Berek może nie spełniać ustawowego wymogu dotyczącego stażu zawodowego. „Berkowi brakuje wymaganych ustawą 2 lat radcowskiego stażu” – wskazuje Warchoł.

Autor:

11 sierpnia szef rządu Donald Tusk poinformował, że minister Maciej Berek odchodzi z rządu. Dwa dni później potwierdził to, o czym mówiły nieoficjalne medialne doniesienia, że Berek będzie kandydował do Trybunału Konstytucyjnego.

W poniedziałek w Monitorze Polskim opublikowano postanowienie prezydenta Karola Nawrockiego o odwołaniu Berka z funkcji ministra. Również w poniedziałek na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że były minister jest kandydatem na sędziego TK. Pod jego kandydaturą podpisali się parlamentarzyści KO, którzy w przeszłości krytykowali upolitycznienie Trybunału.

Koalicja rządząca zdaje się być w tym temacie mocno podzielona. Politycy PSL, Polski 2050, jak i Nowej Lewicy, nie popierają wyboru, wskazując na fakt, że jeszcze do niedawna był on ministrem. 

Krytycznie odnosi się również do tego faktu opozycja, która zarzuca partii Donalda Tuska hipokryzję. 

Warchoł: splunięcie ludziom w twarz

Wpis na ten temat zamieścił w mediach społecznościowych Marcin Warchoł, były wiceminister sprawiedliwości. Ale polityk zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt. 

Maciej Berek, prawa ręka Tuska i kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, może okazać się ręką mocno lewą. I nie chodzi o jego skrajne upolitycznienie - to tylko splunięcie w twarz wszystkim, którzy znowu uwierzyli Tuskowi.

– napisał polityk PiS.

Jak zaznaczył - "chodzi o spełnienie wymogów ustawowych. Art. 30 § 1 pkt 8 ustawy o SN wymaga, aby kandydat do TK „przez co najmniej 10 lat wykonywał w Polsce zawód […] radcy prawnego”. Sam wpis na listę radców nie wystarcza. Z jego życiorysu wynika, że od końca funkcji prezesa RCL w listopadzie 2015 r. do wejścia do rządu Tuska w grudniu 2023 r., czyli w okresie, w którym miał realnie wykonywać zawód radcy, minęło tylko 8 lat. Praca legislatora Kancelarii Senatu, dyrektora w NIK, prezesa RCL, sekretarza RM czy dyrektora generalnego BRPO, nie jest wymieniona w przepisach i nie daje wymaganego stażu".

Wiem, że Tusk stosuje prawo tak jak je rozumie, ale chyba nie jest trudno zrozumieć, że Berkowi brakuje wymaganych ustawą 2 lat radcowskiego stażu. No chyba że oficjalny życiorys Berka jest niepełny, ale wtedy warto uzupełnić. To w końcu aż dwa lata „radcowskiej przerwy"

– podsumował Warchoł.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska