Ojciec Pio urodził się 25 maja 1887 r. jako Francesco Forgione w Pietrelcina. W wieku 16 lat wstąpił do zakonu kapucynów otrzymując imię Pio. Mimo słabego zdrowia i ascetycznego trybu życia skończył studia teologiczne i w 1910 r. w katedrze w Benewencie otrzymał święcenia kapłańskie.
W 1918 r. na dłoniach, nogach i piersi młodego kapucyna pojawiły się otwarte rany – stygmaty, które pozostały na jego ciele do końca życia. Wkrótce po ich otrzymaniu do O. Pio i jego klasztoru w San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów licznie uczestnicząc w odprawianych przez niego mszach św. Ponadto zakonnik zasłynął jako spowiednik, a jego proroczy dar przyniósł mu jeszcze większą sławę. Jednak władze kościelne zdystansowały się od osoby Stygmatyka.
W latach 1922-1934 na mocy decyzji Świętego Oficjum (obecnie Kongregacji Nauki Wiary) otrzymał on zakaz publicznego sprawowania Eucharystii. Na prośbę władz kościelnych stygmaty O. Pio były poddawane kilkakrotnie badaniom medycznym. W 1964 r. kard. Ottaviani, ówczesny zwierzchnik Świętego Oficjum ogłosił, że papież Paweł VI zdecydował, aby „Ojciec Pio pełnił swą służbę, ciesząc się wolnością”.
O. Pio zmarł 23 września 1968 roku w opinii świętości. Wielkim czcicielem Stygmatyka był Jana Paweł II. Ks. Karol Wojtyła osobiście odwiedził go w 1947 r. Ponadto już jako biskup pisał listy do O. Pio prosząc go, by modlił się m. in. o uzdrowienie Wandy Półtawskiej. Papież Polak ogłosił O. Pio w 1999 r. błogosławionym (31 lat po śmierci), a trzy lata później (w 2002 r.) – świętym.
- Jan Paweł II świetnie powiedział o Ojcu Pio, wynosząc go na ołtarze, że to „święty na nasze czasy”. Kiedy patrzymy na św. Ojca Pio, jego duchowość, na to, co robił, to musimy powiedzieć, że był on rzeczywiście dla tych, którzy do niego przychodzili – ojcem. Ojcem w wymiarze duchowym, bardzo pochylał się nad każdym człowiekiem, tak jak ojciec pochyla się zatroskany nad swoim dzieckiem. Chciał, aby wszyscy ludzie mogli dojść do Pana Boga. Chciał wyrywać ludzi z kręgów zła, a oddawać ich Panu Bogu. Dlatego podjął trud cierpienia, przyjął stygmaty. Kiedy przyjeżdżały do San Giovanni Rotondo tłumy pielgrzymów, św. Ojciec Pio mówił im - „gdy umrę, gdy pójdę do Nieba, to będę robił więcej hałasu niż tutaj, na ziemi”
- mówił o świętym z Pietrelciny br. Zdzisław Duma, kapucyn, Misjonarz Miłosierdzia.