Minister energii, Miłosz Motyka w podcaście "Elektryfikacja" Jakuba Wiecha, redaktora naczelnego serwisu energetyka24 zapowiedział, że umowa społeczna zawarta z górnikami o odchodzeniu od węgla do 2049 r. musi się... zmienić, bo "ekonomia jest bezwzględna".
"Nie będziemy mamić hasłami górników, szczególnie związkowców, że będziemy dopłacać X miliardów do nierentownych inwestycji, działań. Myślę, że w perspektywie długoterminowej umowa społeczna będzie aktualizowana. Będzie rewizja umowy społecznej"
– stwierdził Motyka.
Rzecznik rządu nie ma nic do powiedzenia
Chcieliśmy zweryfikować wypowiedź Miłosza Motyki ze służbami prasowymi rządu Donalda Tuska, ale okazało się to niewykonalne. Rzecznik rządu Adam Szłapka na nasze monity nie zareagował. Zresztą nie po raz pierwszy. Kiedy próbowaliśmy wyjaśnić, z kim mają rozmawiać o zapaści w branży - hutnicy, którzy przed lipcową rekonstrukcją rządu komunikowali się ze zlikwidowanym w Katowicach Ministerstwem Przemysłu, Adam Szłapka też nie miał nic do powiedzenia.
To napuszczanie na górników, by znowu byli "czarnym ludem"
- Umowa społeczna była starannie i z trudem wypracowana, została zawarta w 2021 r. pomiędzy rządem RP, a przedstawicielami górniczych central związkowych - przypomina w rozmowie z nami Jarosław Grzesik, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”, górnik z ponad 35-letnim stażem. - Rok 2049 był dużym ustępstwem ze strony związków zawodowych. To ewenement w skali kraju i Europy, że związki zgodziły się, na tak szybką redukcję mocy produkcyjnych, i szybką likwidację kopalń węgla kamiennego, które nie skończą jeszcze swoich złóż w roku 2049. Umowa została częściowo oparta na modelu niemieckim, tylko że tam odchodzenie od produkcji węgla rozłożone było na dużo dłuższy okres czasu niż w Polsce i rząd dużo więcej do tego procesu dopłacał.
Grzesik dodaje, że na kpinę zakrawa stwierdzenie ministra Motyki, że umowa społeczna to nie ustawa i będzie można ją zmienić bez zgody prezydenta RP.
-To kpina z nas górników, i z przedstawicieli związków zawodowych. Po pierwsze, żeby zmienić umowę społeczną trzeba byłoby zawrzeć konsensus właśnie z przedstawicielami górników, czyli z górniczymi centralami związków zawodowych, a nie opowiadać bzdury, że można ją zmienić bez zgody Karola Nawrockiego. Co ma prezydent Rzeczypospolitej do umowy społecznej? Ani nie był stroną tej umowy, ani w ogóle nie był wtedy prezydentem, kiedy była zawarta. Zresztą ówczesny prezydent, Andrzej Duda - również nie był stroną umowy. Pan minister albo nie ma pojęcia o zasadach, jakie obowiązują w dialogu społecznym dwu- lub trój-stronnym, albo urwał się z choinki. Poza tym, ta wypowiedź, to powrót do retoryki, z którą już mieliśmy do czynienia. To napuszczanie społeczeństwa na górników, by znowu byli "czarnym ludem" - podkreśla.
Energia z węgla kamiennego jest najtańsza
Przewodniczący Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność” nie kryje oburzenia: - Trzeba przypomnieć jeszcze taką rzecz - jak bezpieczeństwo energetyczne. To jeden z najważniejszych elementów bezpieczeństwa państwa. Skoro kosztuje bezpieczeństwo militarne, żywnościowe, to bezpieczeństwo energetyczne też. A, co my robimy dzisiaj zamiast opierać się na tych nośnikach energii, które mamy? A mamy węgiel brunatny i kamienny. I to byłyby najtańsze źródła energii, gdyby nie chora polityka Komisji Europejskiej, pakiety klimatyczne, Zielony Ład, system handlu emisjami ETS. Na całym świecie energia z węgla kamiennego i brunatnego jest najtańsza. Tylko w Europie są nałożone sztuczne podatki. Jesteśmy na kontynencie ostatnim krajem, gdzie jest górnictwo. Właściwie są jeszcze Niemcy. Ale oni dają sobie radę; bo im wolno wycinać lasy, żeby odkrywać nowe pokłady węgla brunatnego, a potem spalać go w swoich elektrowniach, otwieranych od nowa, albo budowanych wręcz w ostatnich latach. A nam tego nie wolno. My mamy swój węgiel zlikwidować. Mamy oddać swoje bezpieczeństwo energetyczne w obce ręce, mamy kupować albo gaz - wiadomo z jakich kierunków, albo energię produkowaną przez naszych sąsiadów. Nie możemy zapewnić sobie bezpieczeństwa energetycznego opartego o rodzime surowce energetyczne, takie jak węgiel kamienny czy brunatny. A, co robi Komisja Europejska? Już doprowadziła do tego, że przemysł ciężki wyprowadził się z Europy i - że tracimy miejsca pracy, a co będzie dalej.
Z panem Motyką, to tylko "z motyką na księżyc"
Grzegorz Matusiak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, wieloletni pracownik kopalni "Zofiówka" należącej do JSW, ratownik górniczy, uczestnik strajków w 1988 r. dla "Niezależnej": - Z panem Motyką, to tylko "z motyką na księżyc"! Pan minister Motyka, to dzieciak, który sam nie pracował w żadnym zakładzie pracy, a chce odbierać pracę i chleb górnikom. Nie mamy elektrowni atomowej. Nadal. Jak minister Motyka - bez węgla - chce zapewnić stabilność energetyczną dla Polaków? Bez tej "brudnej energii", jaką daje węgiel, jesteśmy jako kraj bezradni. Skąd będziemy ją brać? Z Niemiec? W ubiegłym roku, w Szwecji kraj stanął, zabrakło im energii. Tej zielonej z wiatraków, słońca. I co? Musieli poprosić o pomoc Polskę. My też opierając się wyłącznie na energii zielonej, niestabilnej, będziemy - co jakiś czas, prosić inne kraje o pomoc? To niedopuszczalne! Nie mamy, jako kraj takich surowców jak gaz, czy ropa naftowa. Mamy węgiel i na nim musimy się oprzeć. W najbliższym czasie będzie mieć miejsce wielka manifestacja społeczna górników w Warszawie. Myślę, że to nieuniknione.