Minionej nocy w pobliżu miejscowości Osiny na Lubelszczyźnie spadł wojskowy dron. Mieszkańcy okolicznych domów usłyszeli głośny huk i zobaczyli błysk eksplozji. W trzech pobliskich budynkach popękały szyby. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Na miejscu trwają czynności prokuratury i służb. - Czekaliśmy na biegłego wojskowego, zajmującego się badaniem materiałów wybuchowych, przybył na miejsce zdarzenia, potwierdził ustalenia wcześniej poczynione przez biegłego cywilnego [...] Wskazał z bardzo wysokim prawdopodobieństwem, że ujawnione części drona wskazują na użycie materiałów wybuchowych - przekazał po godzinie 15. Prokurator Okręgowy w Lublinie Grzegorz Trusiewicz.
Dodał, że na obecną chwilą nie da się zidentyfikować, jakie oraz w jakiej ilości materiały zostały użyte. Prokuratura na razie też nie jest wstanie wskazać, jaki dron konkretnie spadł w Osinach.
"Na miejsce zdarzenia jedzie jeszcze jeden biegły z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce, który być może określi nam precyzyjnie rodzaj uzbrojenia i wszystkie okoliczności związane z urządzeniem"
– powiedział.
Prokurator potwierdził, że dron zostawił wyrwę w ziemi. - To jest krąg około 5-6 metrów średnicy i tam jest około 50 centymetrów, jeśli chodzi o głębokość - wyjaśnił.
Trusiewicz zaznaczył też, że w tym momencie nie ustalono jeszcze, czy do wybuchu doszło w powietrzy czy już na ziemi.
Dodał, że kolejne informacje zostaną przekazane mediom między godziną 18 a 19.