Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Co spadło w Osinach pod Łukowem? Źródło w MON przekazało ustalenia

Obiekt, który spadł i eksplodował pod Osinami w woj. lubelskim, to dron wojskowy, ale pozbawiony głowicy bojowej, najprawdopodobniej tzw. wabik - przekazało w środę Polskiej Agencji Prasowej źródło zbliżone do resortu obrony. Wcześniej fakt, że jest to obiekt wojskowy, potwierdził prokurator obecny w trakcie oględzin.

Niezidentyfikowany obiekt spadł minionej nocy w pobliżu miejscowości Osiny na Lubelszczyźnie. Mieszkańcy usłyszeli huk i zobaczyli błysk eksplozji. Nie ma osób poszkodowanych, ale eksplozja była tak silna, że w trzech budynkach popękały szyby. 

Reklama

Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że polskie służby posiadają nagranie z monitoringu polskiego nieba. Widać na nim szybko przemieszczający się obiekt. Dziennik "Rzeczpospolita" przekazał nieoficjalnie, że ten obiekt to dron typu Shahed - wykorzystywany przez siły rosyjskie do ataków na Ukrainę.

Fakt, że jest to dron wojskowy, potwierdził w rozmowie z mediami prokurator okręgowy w Lublinie, Grzegorz Trusiewicz.

Wykluczył, że miałby to być dron cywilny lub dron przemytniczy, jak sugerował wcześniej szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Po godzinie 13.00 Polska Agencja Prasowa, powołując się na źródła zbliżone do resortu obrony, poinformowała, że obiekt ten to najprawdopodobniej dron wojskowy pozbawiony głowicy bojowej, tzw. wabik.

Według informacji PAP, istnieją różne scenariusze, co do pochodzenia maszyny - mógł to być np. zabłąkany czy uszkodzony dron, który przyleciał np. zza białoruskiej lub ukraińskiej granicy, a jego niewielkie rozmiary i to, że poruszał się na niskiej wysokości, utrudniało jego wykrycie przez wojskowe systemy. Tego typu drony są konstruowane w ten sposób, aby maksymalnie utrudnić ich wykrycie m.in. przez wojskowe radary.

Wojsko rosyjskie w atakach na Ukrainę wykorzystuje podczas ataków imitatory dronów, mające zmylić obronę powietrzną. Często w tym celu wykorzystywane są rosyjskie drony wielozadaniowe Gerbera, prostsze i tańsze w budowie niż Shahedy

Czy system antydronowy działa?

W komunikacie Dowództwa Operacyjnego opublikowanym o poranku, czytamy, że "minionej nocy nie zarejestrowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej ani z kierunku Ukrainy, ani Białorusi".

Skąd zatem dron wziął się nad terytorium Polski? Pyta o to także były minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak. 

Gdyby do takiej sytuacji doszło za czasów rządów PiS, wszyscy politycy opozycji domagaliby się natychmiastowej dymisji. Ja domagam się rzetelnej informacji i potwierdzenia czy prawdą jest, że MON przestał korzystać z systemu antydronowego SKYctrl zakupionego w czasach rządów PiS, który mógłby wykryć ten obiekt. Jeśli potwierdzą się te informacje, będzie to oznaczało całkowitą kompromitację kierownictwa resortu

- napisał w mediach społecznościowych Błaszczak.

W odpowiedzi resort zapewnił, że Wojsko Polskie dalej korzysta ze SKYctrl. „Wykorzystujemy każdy system, który jest na wyposażeniu Wojska Polskiego i który służy wzmocnieniu bezpieczeństwa państwa” - zapewniło MON na platformie X.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama