Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Drogie wakacje, stres dzieci i lewe zwolnienia. "Gazeta Polska" o wakacyjnym chaosie

Wakacje to dla dzieci czas beztroski, ale dla wielu polskich rodziców – najtrudniejszy organizacyjnie i finansowo okres w roku. Brak systemowej opieki państwa, astronomiczne ceny komercyjnych półkolonii i chaos w przedszkolnych dyżurach doprowadzają rodziny na skraj wytrzymałości. Zdesperowani dorośli coraz częściej ratują się lewymi zwolnieniami lekarskimi. O tym, dlaczego letni wypoczynek stał się koszmarem logistycznym, pisze Hubert Kowalski w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

Autor:

Polskie państwo nie gwarantuje dzieciom opieki w okresie wakacyjnym, a organizacja zajęć spoczywa niemal w całości na samorządach. W przeciwieństwie do czasów PRL, gdy wyjazdy organizowano powszechnie i systemowo (m.in. przez zakłady pracy czy harcerstwo), dziś ciężar ten spada na rodziny. Tanie półkolonie znikają w mgnieniu oka, a oferta komercyjna jest niezwykle droga. Tygodniowe zajęcia to wydatek rzędu 700–1200 złotych, a zagraniczne kolonie kosztują nawet 6500 złotych. Co gorsza, wyjazd rozwiązuje problem zaledwie na ułamek dwumiesięcznych wakacji. 

Ogromnym wyzwaniem jest opieka nad najmłodszymi. W Łodzi wakacje podzielono na trzy turnusy, przez co dzieci mogą być zmuszone do ciągłego przenoszenia się między placówkami. „Na poprzednich zasadach było nam łatwiej wszystko zorganizować, dzieci mogły to znieść. Teraz to wyzwanie logistyczne i nie tylko” – mówi „Gazecie Polskiej” pani Klaudia, mama przedszkolaka. Sytuację dosadnie podsumowuje anonimowy pedagog:

„Liczby miejsc są ustalane na podstawie prognoz, a bywa, że prognozy się nie sprawdzają i realne zapotrzebowanie w danym roku jest inne niż zakładano. Urzędnicy mają reagować na bieżąco na potrzeby, ale w praktyce pojawiają się chaos i stres rodziców oraz dzieci”.

Wynajęcie niani, przy stawkach sięgających 50 złotych za godzinę, to koszt kilkunastu tysięcy złotych za całe lato. Wobec braku alternatyw i wsparcia instytucjonalnego, rodzice sięgają po ostateczność – fikcyjne L4. Doskonale obrazują to słowa pani Katarzyny, mamy czteroletniej dziewczynki:

„Pojedziemy wspólnie nad morze na dwa tygodnie, przez część wakacji będzie mogła z moją córką być moja siostra, ale dalej pomysłu już nie mam. Wezmę zwolnienie lekarskie, ewentualnie zrobi to mąż. Nie chcemy z mężem tracić urlopów wypoczynkowych, bo nie mamy z kim zostawić córki. Urlopy nie od tego są”.

Dlaczego system opieki nad dziećmi w Polsce zawodzi i jak rodziny próbują przetrwać te trudne dwa miesiące? Cały, poruszający artykuł Huberta Kowalskiego czeka na Państwa w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”. Zachęcamy do kupna!

Autor:

Źródło: Gazeta Polska, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska