Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Drastyczne zdjęcia zwłok w sieci i zarzuty wobec Szpitala Południowego. Nowe ustalenia

Drastyczne zdjęcia ludzkich zwłok publikowane w mediach społecznościowych, relacje rodzin o promowaniu jednego zakładu pogrzebowego oraz zarzuty dotyczące prowadzenia prywatnej działalności na terenie publicznego prosektorium – to nowe wątki dotyczące funkcjonowania Szpitala Południowego w Warszawie. Nie ustalono jednak, kogo przedstawiają fotografie zamieszczane w internecie.

Autor:

Jednym z głównych wątków najnowszej publikacji Portalu Zero jest aktywność w mediach społecznościowych Artura Habowskiego, koordynatora prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie.

Jak opisuje redakcja, na prowadzonym przez niego profilu na Instagramie publikowane są fotografie przedstawiające rozczłonkowane ludzkie ciała. Wśród nich mają znajdować się zdjęcia osób spalonych, po dekapitacji czy z ranami postrzałowymi. Część materiałów została oznaczona przez Instagram jako treści drastyczne i jest dostępna dopiero po potwierdzeniu przez użytkownika.

Autorzy publikacji podkreślają jednak, że nie udało się ustalić, czyje ciała przedstawiają publikowane fotografie. Jeden z rozmówców redakcji, związany ze Szpitalem Południowym, przypuszcza, że mogą pochodzić ze szpitalnego prosektorium. Autorzy tekstu wyraźnie zaznaczają jednak, że nie zostało to potwierdzone.

Portal opisuje również prywatną działalność

Publikacja porusza także kwestie dodatkowej działalności prowadzonej przez Habowskiego. Jak wskazuje serwis, koordynator prosektorium oferuje szkolenia z zakresu przygotowania i balsamacji zwłok.

Według ustaleń redakcji część takich szkoleń miała odbywać się na terenie Szpitala Południowego. Rozmówcy portalu twierdzą, że były prowadzone na ciałach zmarłych pacjentów. Rodziny – jak wynika z tych relacji – miały nie wiedzieć, że przygotowanie zwłok odbywało się w ramach prywatnej działalności szkoleniowej.

Opisano również, że w kwietniu 2024 r. Habowski proponował wynajem prosektorium jako planu zdjęciowego.

„Mam możliwość zorganizowania karawanów, trumien, urn i czego dusza zapragnie ” – napisał na jednej z facebookowych grup.

Wpis HabowskiegoZrzut ekranu / Facebook

Redakcja przywołuje ponadto komentarz opublikowany w serwisie kliniki.pl.

„Szczytem wszystkiego była sytuacja w prosektorium, kiedy w godzinach odbierania kart zgonu kręcony był tam serial i ekipa uciszała rozmawiające rodziny zmarłych!!!!!”.

Autorzy publikacji zwracają również uwagę na fotografie przedstawiające kilkanaście pustych trumien, które zostały opublikowane przez Habowskiego. Jak zaznaczają, nie wiadomo, dlaczego znajdowały się one w prosektorium.

Dramatyczne relacje rodzin i pracowników

Na tym jednak najnowsze ustalenia się nie kończą. Redakcja rozmawiała z rodzinami zmarłych, pracownikami Szpitala Południowego oraz przedstawicielami branży pogrzebowej. Z ich relacji ma wynikać, że osoby załatwiające formalności po śmierci bliskich miały być zachęcane do skorzystania z usług konkretnego zakładu pogrzebowego.

Portal przypomina przy tym, że zgodnie z art. 13 ustawy o działalności leczniczej na terenie szpitali obowiązuje zakaz świadczenia usług pogrzebowych oraz ich reklamy.

W publikacji opisano również powiązania biznesowe Artura Habowskiego. Jest on prezesem spółki Pros-med, której działalność – zgodnie z wpisem w Krajowym Rejestrze Sądowym – obejmuje także działalność pogrzebową i pokrewną.

Drugą współwłaścicielką spółki jest Dominika Jaskuła. Jak przypomina zero.pl, do września 2025 r. była współwłaścicielką i członkinią zarządu zakładu pogrzebowego Sacrum, działającego m.in. na warszawskim Ursynowie.

Redakcja zwraca również uwagę, że w Szpitalu Południowym karty zgonu wydawane są w prosektorium. Według medium - jest to rozwiązanie nietypowe – w innych placówkach, z którymi rozmawiali dziennikarze, dokumenty wydawane są zazwyczaj przez działy statystyki lub sekretariaty oddziałów.

Jedna z rozmówczyń opowiedziała serwisowi o swojej wizycie po odbiór karty zgonu matki.

Kartę zgonu odebrałam w prosektorium. Gdy załatwiałam dokumenty i spytałam, co dalej, Habowski zaczął opowiadać, że jemu też niedawno mama zmarła i ma zakład pogrzebowy, z którego korzystał. Zachęcał, że to najlepsza opcja i nigdzie nie będzie taniej, oni wszystko załatwią, a ja nic nie będę musiała robić. Identyfikacja, dwa podpisy i mnie nie ma. Tak to brzmiało. Dał mi namiary, żebym zadzwoniła do zakładu, dał mi też numer do siebie, żebym dała znać, jakbym potrzebowała pomocy. Później dzwonili do mnie z tego zakładu, podali jakąś chorą cenę. Znalazłam więc inny zakład. Nie miałam pieniędzy, więc poszłam tam, gdzie było najtaniej.

Kobieta opowiedziała również o kolejnej wizycie w prosektorium, związanej z identyfikacją ciała matki.

– Kolejny raz zostałam wezwana na identyfikację. Wtedy Habowski już nie był miły i pomocny. To były dwie różne osoby. Stałam na korytarzu i nie wiedziałam, dokąd mam iść. Czekałam godzinę. Zadzwonił do mnie, że muszę wejść z drugiej strony. Musiałam przejść obok trupów, po drodze minęłam kaplicę z ciałem przygotowanym na pożegnanie. Powiedział, że muszę zrobić identyfikację. Nie pytając się nawet, czy jestem gotowa, rozpiął worek i pokazał mi trupa. Zapytał: to pani mama? Jeśli tak, to dziękuję, do widzenia. To było na korytarzu, ten obraz do dziś mam przed oczami. Potem pojechaliśmy po odbiór ciała. Była umówiona godzina, ale staliśmy tam jakieś 40 minut. Wyszedł do nas pracownik i stwierdził, że musimy poczekać.

Kolejne relacje dotyczą odbioru ciał

Serwis opisuje także historię osoby, której bliski zmarł w innym szpitalu, a następnie został przewieziony do Szpitala Południowego.

Bliska mi osoba zmarła w innym szpitalu i została przetransportowana do Szpitala Południowego. Mam bardzo negatywne przeżycia związane z prosektorium tej lecznicy. Okazało się, że jest jakiś regulamin, którego nigdzie nie widziałem, stanowiący, że termin odbioru zwłok należy umawiać z wyprzedzeniem jednego albo dwóch dni roboczych. Nie jest też wydawane ciało, jeżeli nie minęły trzy doby. Wynajęta przez nas firma pogrzebowa przyjechała specjalnie z Podlasia i w zasadzie mogli jedynie pocałować klamkę. Powiedzieli mi, że pierwszy raz spotkali się z takimi utrudnieniami ze strony prosektorium szpitala. Dopiero gdy podniosłem raban i zacząłem straszyć zgłoszeniem sprawy do rzecznika praw pacjenta, postanowiono ustąpić i wydać ciało.

Redakcja portalu przytacza również wypowiedź kolejnego rozmówcy, który twierdzi, że rodziny miały być zachęcane do korzystania z usług jednego zakładu pogrzebowego.

– Habowski usilnie namawiał rodziny pacjentów na usługi firmy Sacrum, w której wspólniczką była jego wspólniczka w Pros-med. Rodziny są też atakowane ofertą przygotowywania ciał w szpitalu.

Podobne zarzuty padły ze strony jednego z pracowników Szpitala Południowego.

– Przedtem były wahania, różne zakłady podjeżdżały, raz jeden miał więcej, raz drugi. A jak pojawił się ten zakład (Sacrum – red.), to wszystko się urwało. Było wciskanie na siłę jednego zakładu. Rodziny się skarżyły, zakłady też, ale wszystkie skargi były zamiatane pod dywan. Habowski był chamski, utrudniał wydanie karty zgonu, dostawałem sygnały od zakładów, że kazał rodzinom czekać po dwie, trzy godziny. To był standard.

Były dyrektor Szpitala Południowego Artur Krawczyk przekazał medium, że „nie ma żadnej wiedzy w tym obszarze”. Była dyrektor placówki Anna Łukasik nie odpowiedziała na pytania redakcji.

Dziesięć pytań pozostało bez odpowiedzi

Jak informuje portal - do Artura Habowskiego skierowano dziesięć pytań dotyczących m.in. wydawania kart zgonu w prosektorium, reklamowania usług pogrzebowych, organizowania komercyjnych szkoleń, wynajmowania prosektorium ekipom filmowym, przechowywania trumien czy publikowanych w internecie zdjęć.

Habowski odmówił udzielenia odpowiedzi.

– Na obecną chwilę nie będę udzielać jakichkolwiek informacji dla dobra prowadzonego postępowania – mówi Artur Habowski.

Wyjaśnił, że większość pytań dotyczy postępowania prokuratorskiego, w którym ma status osoby pokrzywdzonej.

Trwa śledztwo dotyczące kart zgonu

Przypomniano, że sprawa dotyczy również prowadzonego śledztwa w związku z podrobieniem 20 kart zgonów w okresie od sierpnia do września 2025 r.

Jak opisuje redakcja, Habowski miał odkryć, że dokumenty zostały wystawione z wykorzystaniem jego pieczątki podczas jego nieobecności w szpitalu. To on złożył zawiadomienie do organów ścigania. Dochodzenie zostało wszczęte 12 maja 2026 r., a śledczy oczekują obecnie na dokumentację z urzędu stanu cywilnego.

Portal Zero zaznacza jednocześnie, że nie wiadomo, jaki związek – o ile w ogóle istnieje – między tym postępowaniem a opisywanymi przez redakcję zarzutami dotyczącymi funkcjonowania prosektorium, promowania usług pogrzebowych czy prowadzenia prywatnej działalności na terenie publicznego szpitala.

Na pytania dziennikarzy nie odpowiedziała również Dominika Jaskuła, wspólniczka Habowskiego w spółce Pros-med. Z kolei Szpital Południowy przekazał portalowi, że sprawa jest skomplikowana i nie był w stanie udzielić odpowiedzi w wyznaczonym terminie. Placówka nie wskazała także, kiedy mogłaby odnieść się do przedstawionych pytań.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, zero.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska