Jak pisałem na początku czerwca, Krzysztof S. z Koalicji Obywatelskiej został skazany prawomocnym wyrokiem za próbę wyłudzenia pieniędzy, sfałszowany podpis i mimo to... ponad półtora roku bezkarnie zasiadał w fotelu wiceprzewodniczącego Rady Miasta Żyrardowa. Sąd tłumaczył, że „nie wiedział”, czym zajmuje się skazany i nie wysłał odpowiednich informacji do komisarza wyborczego.
Wyrok-widmo
Krzysztof S – jak się dowiedzieliśmy – został skazany prawomocnym wyrokiem wydanym 25 kwietnia 2024 roku. W banku poświadczył nieprawdę w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Chodzi o próbę wyłudzenia pieniędzy na podstawie fałszywego oświadczenia i podrobionego oświadczenia o zatrudnieniu w celu osiągnięcia kredytu. Wyrok uprawomocnił się 13 listopada 2024 roku. Sprawa sądowa toczyła się wyjątkowo długo, bo aż od 2014 roku.
Tymczasem dopiero po ponad 1,5 roku od prawomocnego został wygaszony mu mandat. Dlaczego, aż tyle czasu pełnił funkcję i bezzasadnie pobierał dietę radnego? Otóż okazuje się, że po uprawomocnieniu wyroku w listopadzie 2024. Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów nie powiadomił żadnego organu, w tym komisarza wyborczego.
Dopiero po interwencji poseł PiS Wioletty Kulpy sytuacja uległa zmianie. Wiceprezes sądu Warszawa-Mokotów odpisała w odpowiedzi na jej pismo, że dopiero 29 maja 2026 roku został przesłany odpis wyroku do komisarza wyborczego. Najbardziej zdumiewające jest tłumaczenie sądu… ten stwierdził, że nie miał wiedzy, że Krzysztof S. jest radnym.
W końcu przewodniczący Rady Miasta Żyrardowa otrzymał obwieszczenie Komisarza Wyborczego w Płocku II dotyczące wygaśnięcia mandatu radnego Rady Miasta Żyrardowa, a zarazem jej wiceprzewodniczącego, Krzysztofa S.
Z dokumentu Komisarza Wyborczego w Płocku II wynika, że 3 czerwca 2026 roku wydane zostało obwieszczenie stwierdzające wygaśnięcie mandatu radnego wybranego w okręgu wyborczym nr 2 z listy nr 5 KKW Koalicja Obywatelska – Krzysztofa S. Zostało ono opublikowane na oficjalnej stronie Krajowego Biura Wyborczego Delegatury w Płocku.
Jak wskazał Komisarz Wyborczy w Płocku II, decyzja została podjęta „w związku z powzięciem informacji o utracie prawa wybieralności radnego, jak również otrzymanym w dniu 2 czerwca prawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie, XIV Wydział Karny, sygn. akt XIV K 650/23”. W dokumencie podkreślono, że wyrok uprawomocnił się 13 listopada 2024 roku.
Ochrona Dubois
Jak się okazuje, po tej decyzji do Komisarza Wyborczego wpłynęło pismo od Kancelarii Dubois i Wspólnicy. Ta zawiadamia w nim, że Krzysztof S. nie jest już osobą karaną, więc mandat mu się należy. To dość ciekawa konstrukcja, szczególnie że Sąd Rejonowy Warszawa - Mokotów w piśmie z 11 maja 2026 informuje wprost, że w sprawie Krzysztofa S. zatarcie skazania nastąpi „z upływem roku od zakończenia okresu próby, a więc z dniem 13 listopada 2026”.
Czy sąd zdecydował się nagle przyspieszyć termin zatarcia? Na czyj wniosek i kiedy? Kto poświadczył za S.? Te pytania zadaliśmy sądowi.
Nowy Kacprzyk? Wiele miejsc zarobkowania
To kolejny samorządowiec związany z KO, po Dawidzie Kacprzyku ze Szpitala Południowego, którego reprezentuje Jacek Dubois. Kacprzyk, podobnie jak Krzysztof S. z Żyrardowa, uchodzi za człowieka Marcina Kierwińskiego, choć ten zapiera się, że żadnego z nich bliżej nie zna. Czy Dubois ma podpisany zbiorczy kontrakt z całą mazowiecką strukturą KO?
Jak się okazuje Krzysztof S, oprócz tego, że był radnym, zarabiał pieniądze w kilku samorządowych, żyrardowskich podmiotach. Nie przymierzając, jak „słynny” Dawid Kacprzyk, który czerpał apanaże z kilku warszawskich szpitali. Łączy ich jeszcze parę rzeczy. Są „rzutkim” trzydziestolatkami. Skończyli też tę samą szkołę, choć na innym kierunku – Uczelnię Łazarskiego w Warszawie.
Z kontroli poselskiej Wioletty Kulpy (PiS) i dokumentów jakie zostały jej udostępnione, wynika że Krzysztof S. pracował w miejskiej spółce Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Od 2019 roku. Był w niej m.in. dyrektorem ds. administracji. W 2025 roku zarobił łącznie 277 tys. zł.
Tutaj – uwaga! – znowu nastąpiła interwencja kancelarii należącej do Dubois. Domaga się w imieniu klienta powrotu Krzysztofa S. do pracy. W piśmie załączyła oświadczenie o niekaralności S. datowane na 8 czerwca. Data dzienna jest ważna. 9 czerwca obwieszczenie w sprawie S. o utracie mandatu z powodu wyroku, zostało opublikowane przez komisarza w dzienniku urzędowym. 10 czerwca prezes spółki PGK wypowiedział mu umowę o pracę.
Krzysztof S, pełniąc funkcje radnego i pracując w komunalnej spółce, był także nauczycielem. W roku szkolnym 2024/2025 był zatrudniony na prawie dwóch etatach w specjalnym ośrodku szkolno-wychowawczym w Żyrardowie. Tu dostał bezpłatny urlop– jak wynika z kontroli poseł Kulpy – od września 2025. Czyli między listopadem 2024 , a czerwcem 2025 pracował jako nauczyciel z niepełnosprawnymi dziećmi, już jako osoba karana.
To historia, która pokazuje, jak bardzo niektórzy uwierzyli, że stoją ponad prawem. Mówimy o osobie prawomocnie skazanej, pozostającej w okresie próby, która zamiast wyjaśniać kolejne wątpliwości, wysyła za pośrednictwem kancelarii przedsądowe wezwania i próbuje uciszać tych, którzy zadają niewygodne pytania. Ja tych pytań zadawać nie przestanę. Jak to możliwe, że można jednocześnie pracować jako nauczyciel w wymiarze 34 godzin tygodniowo, być zatrudnionym w spółce komunalnej z której otrzymuje się urlop bezpłatny, następnie podjąć pracę w Wodach Polskich, a równocześnie uczestniczyć w komisjach i sesjach rady miasta? Czy ktoś to w ogóle zweryfikował? Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że jeśli w okresie próby pojawiają się uzasadnione wątpliwości, co do przestrzegania przepisów regulujących pełnienie funkcji publicznych czy wykonywanie obowiązków nauczyciela, to odpowiednie organy powinny tę sprawę dokładnie zbadać. Powstaje więc zasadnicze pytanie: czy sąd, który orzekał w tej sprawie, nie powinien ocenić, czy przebieg okresu próby daje podstawy do ponownego zajęcia się sprawą? Bo okres próby nie jest przywilejem - to czas, w którym skazany ma wykazać, że przestrzega prawa
- powiedziała portalowi Niezależna.pl poseł Wioletta Kulpa.