Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Decyzja SN rodzi szereg pytań. Sędzia Radzik: "Trudno, żebyśmy oddali prowadzone sprawy uzurpatorom"

Sędzia Przemysław Radzik, do niedawna zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, odniósł się do dzisiejszej decyzji Sądu Najwyższego. "Głęboko nie zgadzam się z tym orzeczeniem, natomiast szanuję je. Będzie ono wykładnikiem dla moich dalszych czynności, a raczej dla ich braku" - powiedział portalowi niezalezna.pl s. Radzik.

Decyzja, o której mowa, zapadła niejako na marginesie rozprawy poświęconej odwołaniu się od wyroku Sądu Dyscyplinarnego. Sędzia Przemysław Radzik zamierzał wstąpić do sprawy w ramach wypełniania obowiązków zastępcy RDSSP.

Skład orzekający SN zwolnił jednak s. Radzika z tej konieczności.

W dzisiejszym orzeczeniu Sąd Najwyższy stwierdził, że nie mogę w tej sprawie występować jako zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Przepis z prawa o ustroju sądów powszechnych, na który się powołałem, jest niejednoznaczny. Zgodnie z nim Rzecznik Dyscyplinarny wykonuje swoje czynności po upływie kadencji do czasu powołania nowego rzecznika przez Ministra Sprawiedliwości. Według Sądu Najwyższego minister może powołać nowego Rzecznika także w trakcie trwania kadencji poprzedniego. Równocześnie nowy rzecznik podejmuje swoje obowiązki po upływie kadencji dotychczasowych rzeczników. Ma to znaczenie, ponieważ de facto dzisiaj Sąd Najwyższy uznał legalność rzeczników: pani sędzi Joanny Raczkowskiej, pana sędziego Tomasza Ładnego i pana sędziego Grzegorza Kasickiego. Sąd Najwyższy zastrzegł równocześnie, że ich czynności ważne są od 16 czerwca br., czyli od momentu, kiedy ja oraz sędziowie Piotr Schab i Michał Lasota zakończyli swoje kadencje na tych funkcjach

– skonkludował s. Radzik.

Nadmienił, że "dziś skończyła się właściwie jego działalność rzecznicza". 

Głęboko nie zgadzam się z tym orzeczeniem, natomiast szanuję je. Będzie ono wykładnikiem dla moich dalszych czynności, a raczej dla ich braku. Trudno, żeby przychodzić do sądu i narażać się na sytuację, że sąd wyprosi rzecznika, jak kiedyś wyprosił prokuratora. Nie mogę do tego dopuścić. Poczucie godności mi nie pozwala

– przypomniał s. Radzik, nawiązując do sytuacji, gdy z powodu braku skargi uprawnionego podmiotu na miejsce dla publiczności SSN Maria Szczepaniec odesłała prok. Sławomira Głuszka.

Co istotne, to pierwszy raz, kiedy skład Sądu Najwyższego wyraził stanowisko odnośnie tego, kto po upływie kadencji dotychczasowych Rzeczników Dyscyplinarnych legalnie piastuje tę funkcję. Praca rzecznika i jego zastępców to jednak nie tylko wstępowanie do toczących się postępowań na sali sądowej. Dlatego też portal niezalezna.pl zapytał, co z czynnościami prawnymi, podejmowanymi w okresie od 16 czerwca aż do dziś?

Te czynności z całą pewnością są ważne. Dzisiejsze stanowisko sądu to jest stanowisko tego składu orzeczniczego. Ta decyzja nie ma mocy ani nie jest zasadą prawną, ani uchwałą "siódemkową" Sądu Najwyższego. To wskazówka interpretacyjna, niemniej jednak liczę się z nią. Ponieważ jak dotychczas są nie zajmował stanowiska co do udziału Rzecznika Dyscyplinarnego w sprawie po upływie jego kadencji, trzeba będzie się naradzić z s. Piotrem Schabem i s. Michałem Lasotą, co z nadal prowadzonymi przez nas sprawami. Trudno, żebyśmy je oddali uzurpatorom, którzy nie są rzecznikami, ponieważ zostali powołani po nielegalnym odwołaniu nas z tych funkcji, co jednak sądowi umknęło

– stwierdził s. Radzik.

Zapowiedział jednak, że na pewno nie będzie kwestionować stanowiska Sądu Najwyższego "w sytuacji, gdy wydał je prezes Izby Odpowiedzialności Zawodowej".

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska