W lipcu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Szczecinie ogłosił wyrok w sprawie tzw. afery melioracyjnej. Najwyższą karę usłyszał senator Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski – 5 lat bezwzględnego więzienia, 180 tys. zł grzywny i 10-letni zakaz zajmowania stanowisk w instytucjach państwowych oraz spółkach. To kara za przyjmowanie łapówek w łącznej kwocie ponad 700 tys. zł.
Skazana została także żona Gawłowskiego - Renata G.-L.; były dyrektor Zarządu Melioracji w Szczecinie Tomasz P.; były dyrektor Instytut Meteorologii
i Gospodarki Wodnej Mieczysław O., a także ponad 20 innych osób (8 oskarżonych dobrowolnie poddało się karze.)
Gawłowski od początku śledztwa twierdził, że jest niewinny, a sprawa ma charakter polityczny i jest zemstą polityków PiS. Tak mówił także po ogłoszeniu wyroku, choć orzeczenie wydał sędzia Grzegorz Kasicki, który brał udział w protestach przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości za czasów Zbigniewa Ziobry, a w 2024 roku został powołany przez Adama Bodnara na rzecznika dyscyplinarnego ad hoc ministra sprawiedliwości.
Gawłowski odwołał się od skazującego wyroku. Jak ustalił portal Niezalezna.pl, proces w Sądzie Apelacyjnym w Szczecinie rozpocznie się w grudniu. Zaplanowane są dwa terminy - 3 i 4 grudnia.
- Te terminy sugerują, że sąd chce wszystko skumulować podczas dwóch kolejnych dni rozpraw
– mówi sędzia Robert Bury rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.
Do tej pory nikt nie został wezwany celem przesłuchania. Dlatego wygląda to na szybkie postępowanie i niewykluczone, że sąd do końca roku wyda wyrok.
Tak się stanie, jeśli strony - zwłaszcza obrońcy Gawłowskiego - nie złożą kolejnych wniosków dowodowych. Utrzymanie wyroku w mocy, może oznaczać, że Gawłowski święta spędzi już w więzieniu.
Sąd może także wyrok zmienić lub uchylić i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia.
W postępowaniu apelacyjnym będzie orzekał trzyosobowy skład sędziowski: Stanisław Kucharczyk i Piotr Brodnik z Sądu Apelacyjnego w Szczecinie oraz Małgorzata Puczko oddelegowana z Sądu Okręgowego w Szczecinie.
Kilka miesięcy temu Gawłowski złożył wniosek o wyłączenie s. Puczko, argumentując go wątpliwością co do jej bezstronności. Puczko pracuje w tym samym III Wydziale Karnym Sądu Okręgowego w Szczecinie, co sędzia Kasicki, który w ubiegłym roku Gawłowskiego skazał. Wniosek został jednak oddalony jako bezzasadny.
Akt oskarżenia dotyczący afery melioracyjnej obejmował 32 osoby, liczył ponad 1100 stron, a prokuratura zawarła w nim 94 zarzuty przestępcze, które w większości potwierdził sąd. Sprawa dotyczyła korupcji i ustawiania przetargów na inwestycje melioracyjne w Zachodniopomorskiem, w tym przyjmowania łapówek, prania pieniędzy i wyłudzania środków publicznych. Według ustaleń śledczych ustawiono kilkadziesiąt przetargów o wartości kilkuset milionów złotych. Tak duża skala przestępczego procederu była możliwa w byłym Zarządzie Melioracji i Urządzeń wodnych w Szczecinie, dzięki - według prokuratury - zaangażowaniu się w ten proceder Gawłowskiego, który sam uczynił sobie z niego dodatkowe źródło dochodu.
Gawłowski, choć oficjalnie został zawieszony w Koalicji Obywatelskiej, nadal jest czynnym i wpływowym politykiem w partii Tuska. Bierze udział w wielu sympozjach w kraju i za granicą. Po ogłoszeniu wyroku został powołany przez prezydenta Koszalina Tomasza Sobieraja (KO) do rady gospodarczej miasta. A w Senacie zajmuje się przygotowywaniem ustaw dotyczącym liberalizacji przepisów korzystnych dla deweloperów farm wiatrowych. Jedna z tych ustaw, którą Gawłowski przygotował jako szef senackiej komisji klimatu i środowiska, została zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego.