To ewenement na skalę całej Europy. W Bieszczadach naukowcy obserwują tak zwany ruchomy las górski. Niezwykły fragment drzewostanu na stromym zboczu, w którym cały kompleks glebowo-roślinny przemieszcza się w dół i unosi ze sobą rosnące na nim drzewa. To nie efekt nadprzyrodzony, tylko konsekwencja naturalnych procesów glebotwórczych i osuwiskowych, znanych w geomorfologii jako ruchy masowe.
Tego typu ruchome lasy są w Europie rzadkością. W Polsce występują wyłącznie w Bieszczadach i kilku innych obszarach górskich.
Drzewa walczą o pion
Charakterystycznym śladem tego zjawiska jest coś, co można nazwać "pijanym lasem". Drzewa o nienaturalnie wygiętych pniach, które rosną najpierw w bok, a potem prostują się z powrotem ku górze. To efekt ciągłej walki roślin z powoli przesuwającym się gruntem. Podobne, choć bardziej subtelne skutki widać czasem na pochylonych płotach czy przechylonych słupach energetycznych stojących na niestabilnym zboczu.
Proces jest na tyle powolny, że często nie da się go dostrzec z dnia na dzień. Zauważalny staje się dopiero przy dłuższych, systematycznych obserwacjach terenowych, które prowadzą naukowcy monitorujący stabilność bieszczadzkich stoków.
Osuwisko utworzyło jezioro
Ruchy masowe w Karpatach potrafią zmieniać krajobraz w spektakularny sposób. Szacuje się, że w samym rejonie Karpat istnieją tysiące mniej lub bardziej aktywnych osuwisk.
Czasem skutki są tak duże, że język osuwiska potrafi zatarasować bieg rzeki, tworząc zupełnie nowy zbiornik wodny. Dokładnie w ten sposób powstało Jezioro Duszatyńskie w Bieszczadach, jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w regionie, będące bezpośrednim skutkiem tych samych, powolnych procesów geologicznych co ruchomy las.
To ważny proces
Badania ruchomych lasów i osuwisk mają praktyczne znaczenie wykraczające poza samą ciekawostkę przyrodniczą. Pomagają ocenić stabilność stoków, przewidywać zagrożenia i planować działania ochronne na terenach górskich, gdzie tego typu procesy są szczególnie częste, w Karpatach i na Pogórzu Karpackim.
Dla turysty wędrującego bieszczadzkimi szlakami krzywe, powyginane pnie drzew są czymś więcej niż ciekawym widokiem. To żywy dowód, że ziemia pod stopami wciąż się porusza, tylko zbyt wolno, by dało się to zauważyć jednym spojrzeniem.