- Droga techniczna, która biegnie obok tej zapory pozwala nam bardzo szybko przemieszczać się w miejsca, gdzie dochodziło do naruszeń granicy. Wcześniej nawet 1,5 godziny zajmowało nam, żeby dojechać do niektórych miejsc, które były zalane. To wykorzystywały służby białoruskie - powiedział w rozmowie z Michałem Rachoniem ppłk SG Adam Jarosz, komendant placówki Straży Granicznej w Czeremsze.