Tylko 44 procent nielegalnych migrantów przebywających w ośrodkach zamkniętych Straży Granicznej złożyło wnioski o ochronę międzynarodową - ujawnia rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska. "Nie wszystkie osoby chcą składać takie wnioski ze względów ekonomicznych. Liczą na socjale w Niemczech" - dodała.
Michalska została zapytana w środę na konferencji, gdzie zostały przewiezione dzieci z placówki Straży Granicznej w Michałowie. "Dzieci z Michałowa, był już komunikat w tej sprawie, zostały zawrócone do linii granicy" - przypomniała rzeczniczka SG.
- Ze względu na stan wyjątkowy nie podajemy informacji, gdzie zatrzymujemy dokładnie imigrantów oraz w którym miejscu są zawracani do linii granicy
- podkreśliła dopytywana, w które konkretnie miejsce przewieziono te dzieci.
Michalska była też pytana, co się stało z mężczyzną, który również tam był i komunikował w swoim języku, że chce zostać w Polsce. "I między innymi ta osoba była pytana: czy składają państwo wniosek o azyl, wniosek o ochronę międzynarodową w Polsce" - zapewniła rzeczniczka SG. "I te osoby powiedziały: azyl, azyl, ale w Niemczech" - tłumaczyła.
Zapewniła także, że mężczyzna był pytany w języku angielskim, tak, aby funkcjonariusze SG mogli się z nim skomunikować. Na uwagę, że ten człowiek mówił obecnym na miejscu dziennikarzom, że chce zostać w Polsce, rzeczniczka SG zapewniła, że "w pomieszczeniach straży granicznej było zupełnie inaczej".
- Cudzoziemcy zupełnie inaczej zachowywali się, kiedy zobaczyli dziennikarzy, a zupełnie inaczej zachowują się w obecności funkcjonariuszy Straży Granicznej
- podkreśliła.
"To, że tylko 44 proc. osób, które przebywają w ośrodkach zamkniętych Straży Granicznej złożyło wnioski o ochronę międzynarodową, świadczy o tym, że tak rzeczywiście jest. Nie wszystkie osoby chcą składać takie wnioski, z prostej przyczyny: wiąże się to ze względami ekonomicznymi. Liczą na socjale w Niemczech"