Punktem wyjścia do wpisu Ziobro był wyrok dziesięciu miesięcy ograniczenia wolności polegającego na nieodpłatnych pracach na cele społeczne, który w piątek w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia usłyszał Robert Bąkiewicz. Sąd uznał go winnym spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu "aktywistki" Andżeliki Domańskiej. Sprawa dotyczy obrony kościoła podczas, gdy świątynie były atakowane w trakcie protestów tzw. "strajku kobiet".
To nie jedyna głośna aktywność sędzi sprawozdawcy. O jej poprzednich aktywnościach napisał były minister sprawiedliwości.
„Sędzia Marta Pilśnik to zaciekła obrończyni bezprawnego wtrącania się Brukseli w polski wymiar sprawiedliwości. Teraz okazało się, że równie zaciekła obrończyni bezprawnego zakłócania modlitwy ludzi wierzących na terenie kościoła” - rozpoczął.
Przypomniał, że zawiesił ją dyscyplinarnie w 2021 r., gdy uchyliła areszt prokuratorowi, który wziął milion złotych łapówki za utrudnianie śledztwa w sprawie morderstwa.
„Bo nie spodobała się jej Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. A mimo bulwersującego charakteru sprawy i dowodów korupcji umorzyła postępowanie karne wobec prokuratora podejrzanego o łapownictwo”
- dodał.
W kontekście skazania Bąkiewicza podkreślił, że „kto wchodzi na teren świątyni i zakłóca spokój ludzi wykonujących praktyki religijne, choćby modlących się, ten narusza ich konstytucyjnie chronioną wolność religijną i działa bezprawnie”. „Dotyczy to wszystkich świątyń w Polsce, niezależnie od wyznania. Ta sędzia doskonale o tym wiedziała” – wskazał Ziobro.
„Wiedziała też, że obrona konieczna obejmuje ochronę każdego dobra objętego ochroną prawną. A więc także prawa do wolności religijnej i spokojnej modlitwy. A jednak ślepy lewicowy aktywizm i żądza zemsty przesłoniły jej elementarną sprawiedliwość. Sędzia Pilśnik ponownie sprzeniewierzyła się własnemu ślubowaniu stania na straży prawa”
- podsumował.