Jak poinformował portal Niezalezna.pl, strażacy i leśnicy próbowali wysłać w miejsce pożaru na Roztoczu kolejne statki powietrzne z baz. Te po kolei odmawiały – argumentując, że nie mogą operować po zmroku. Inaczej było w przypadku samolotu, który został wysłany na akcję z warszawskiego lotniska Babice. Dromader należał do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie.
Nie chcę mówić kto wydał polecenie lotu w tym przypadku. Nie była to decyzja pojedynczej osoby
– powiedziała portalowi Niezależna.pl rzecznik Lasów Państwowych Regina Klimaszewska.
Maszyna rozbiła się nad płonącym lasem po zmroku, a pilot zginął na miejscu. O sprawie więcej w artykule Śmierć w ciemnościach. Wysłano pilota i złamano procedury
Podstawowe pytania i niewiedza ministrów
Kto podjął decyzję o tym, żeby pilot Dromadera, który rozbił się pierwszego dnia pożaru, przyleciał na miejsce?
- zapytał reporter Telewizji Republika Kamil Nieradka minister klimatu Paulinę Hennig-Kloskę.
Dopytał także jak było to możliwe skoro maszyna nie miała uprawnień do lotów po zmroku.
Szefowa resortu odparła, że "nie mam wiedzy na temat" tego, żeby "maszyna nie miała jakichś uprawnień".
Wszystkie zasoby Lasów Państwowych - samoloty czarterowane przez LP były do dyspozycji sztabu MSWiA i wykonywały polecenia koordynowane przez sztab zgodnie z największą i najlepszą wiedzą ekspertów przy tego typu akcjach
- odpowiedziała Hennig-Kloska.
Naprawdę nie wiemy czy maszyna, która jest w zasobach Lasów Państwowych może latać po zmierzchu czy nie?
- dopytywał reporter.
- Panie redaktorze, słyszał pan odpowiedź? - kontynuował szef MSWiA Marcin Kierwiński. Na co redaktor powtórzył swoje pytanie kolejny raz domagając się odpowiedzi. W tym czasie jednocześnie mówili także szefowie resortu klimatu i spraw wewnętrznych, a reporter ponownie zadawał to samo pytanie. Z pomocą ministrowi Kierwińskiemu przyszła także rzecznik Karolina Gałecka, która stała tuż obok reportera Republiki, zwracając mu uwagę, by nie krzyczał.
Próba odwrócenia odpowiedzialności
- Ja rozumiem, że są takie redakcje, które chcą tutaj robić politykę. Rozumiem to - powiedział Kierwiński.
Red. Nieradka dopytał, co jest politycznego w pytaniu o uprawnienia do latania po zmierzchu. Kierwiński stwierdził, że min. Hennig-Kloska już odpowiedziała na to pytanie. Dodał, także, że w przypadku dalszych pytań należy się zwrócić do resortu klimatu, co zdaniem Kierwińskiego "jest naturalne".
- Naturalne jest to, że ktoś w randze ministra powinien wiedzieć, czy maszyna powinna latać po zmierzchu czy nie - ocenił dziennikarz.
- Naturalne jest to, że ktoś kto jest w randze dziennikarza zachowuje się w tej sytuacji tak jak powinien się zachowywać, a nie robi awantury tutaj - odparł Kierwiński.