Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Akcja ruszyła, choć nie powinna. "Odpowiedzialność polityczną ponosi Kierwiński"

"Gdyby doszło po prostu do takiego przekroczenia procedur, można by było wtedy mieć zarzuty, że ktoś tych procedur nie przestrzega. Ale tutaj zginął człowiek, zginął pilot, który ryzykował swoich życiem. [...] Sprawa musi być wyjaśniania - kto tę decyzję podjął. Jeżeli było to świadome złamanie procedur, to winni muszą ponieść za to odpowiedzialność. Odpowiedzialność polityczną ponosi minister Kierwiński" - powiedział na antenie TV Republika Paweł Jabłoński, poseł PiS.

Autor:

Samolot PZL M18 Dromader o znakach SP-ZUT wystartował z Warszawy w okolicach godz. 19.00, by gasić płonące lasy w okolicach miejscowości Osuchy (woj. lubelskie). O godz. 20.41 maszyna nagle zniknęła z radarów. Pilot zginął na miejscu. Zachód słońca 5 maja w tym regionie nastąpił około godz. 19.56. Co maszyna robiła tak późno, wbrew jej możliwościom? Kto wystosował dyspozycje do tak późnego lotu?  

Według informacji portalu Niezależna.pl strażacy i leśnicy próbowali wysłać w miejsce pożaru inne statki powietrzne z pozostałych baz. Te po kolei odmawiały – argumentując, że nie mogą operować po zmroku. Tak było np. w przypadku Białegostoku. W wypadku PZL M18 Dromader o znakach SP-ZUT było inaczej.

Lasy Państwowe dysponują 42 statkami powietrznymi. Są zlokalizowane w całej Polsce. Zapotrzebowania na ich usługi są składane przez Regionalne Dyrekcje do Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. 

W artykule: Śmierć w ciemnościach. Wysłano pilota i złamano procedury - przybliżamy jak doszło do decyzji, które doprowadziły do wysłania pilota na misję w warunkach, w których Dromader nigdy nie powinien być już nad zagrożonym obszarem.

Jabłoński: ktoś powinien za to odpowiedzieć

Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych gościł dziś rano na antenie Republiki. Tematem rozmowy były najnowsze ustalenia portalu Niezalezna.pl. 

Kompletnie tego nie rozumiem. Jeżeli ktokolwiek podjął taką decyzję, żeby o 19 wylatywał samolot, który nie ma uprawnień do lotów po zmroku... Z artykułu na Niezależnej wynika, że są takie możliwości, że jeśli się akcja gaśnicza przedłuża, to może dokończyć pewne działania, ale powinien natychmiast lądować. Ale jak ktoś podejmuje działania, żeby to zaczynać o 19 - czyli niecałą godzinę przed zachodem słońca, bo zachód słońca tego dnia był o 19:56, godzi się na to, że samolot będzie musiał z założenia - kontynuować akcję po zmroku. 

– powiedział poseł PiS.

Jak wskazał - "gdyby doszło po prostu do takiego przekroczenia procedur, można by było wtedy mieć zarzuty, że ktoś tych procedur nie przestrzega. Ale tutaj zginął człowiek, zginął pilot, który ryzykował swoich życiem".

Jabłoński dodał - "nie wiem, czy ktoś go do tego zmusił, czy podjął się tego z poczucia odpowiedzialności. Zginął dlatego, że nie zostały przestrzegane procedury".

Jak widzę ministra Kierwińskiego, który ma w pogardzie niezgadzających się z nim, których uważa za gorszych od siebie. To jak on traktuje dziennikarzy, przedstawicieli opozycji, ale i ludzi, którzy służą Polsce - strażaków, żołnierzy, policjantów, to jest to hańba. Zwłaszcza w sytuacji, w której mamy do czynienia z tragedią, ze śmiercią człowieka, który starał się robić wszystko, żeby ratować ludzkie życie, zdrowie, bo te płonące lasy są zagrożeniem. Sprawa musi być wyjaśniania - kto tę decyzję podjął. Jeżeli było to świadome złamanie procedur, to winni muszą ponieść za to odpowiedzialność. Odpowiedzialność polityczną ponosi Kierwiński.

– podkreślił Jabłoński.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej