Jak przekazał rzecznik Karpackiego Oddziału Straży Granicznej mjr Bogumił Strojny, w przypadku cudzoziemców naruszających prawo możliwe jest wszczęcie procedury zobowiązania do opuszczenia kraju lub wydalenia z Polski.
Według Straży Granicznej, jeśli policja ujawni przypadki powtarzającego się łamania prawa przez cudzoziemca, może skierować odpowiedni wniosek do SG. Decyzja może dotyczyć zarówno dobrowolnego opuszczenia kraju, jak i deportacji pod konwojem.
Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, w tym przypadku formalna decyzja miałaby już głównie charakter administracyjny, ponieważ obywatel Ukrainy wrócił do swojego kraju.
Pięć lat zakazu wjazdu
Policja wystąpiła do Urzędu do Spraw Cudzoziemców z wnioskiem o wpisanie mężczyzny na listę osób niepożądanych. Oznaczałoby to zakaz ponownego wjazdu do Polski i państw strefy Schengen przez pięć lat.
Straż Graniczna wyjaśnia, że taka informacja trafia do systemów granicznych, co skutecznie uniemożliwia ponowny wjazd na teren objęty zakazem.
Śledczy zabezpieczają monitoring
Sprawa nadal jest badana przez policję, która zabezpiecza monitoring i gromadzi dodatkowe materiały dowodowe dotyczące przejazdu sportowego auta przez teren objęty zakazem ruchu.
Własne czynności prowadzi także straż Tatrzańskiego Parku Narodowego. Dokumentacja dotyczy naruszenia przepisów obowiązujących na terenie parku narodowego.
Wjechał Corvettą na trasę do Morskiego Oka
Ukraiński influencer przejechał sportową Corvettą ponad osiem kilometrów trasy prowadzącej do Morskiego Oka, mimo obowiązującego zakazu ruchu.
Policja ukarała go mandatem w wysokości 100 zł i ośmioma punktami karnymi. Jak informowali funkcjonariusze, kierowca miał przekonać policjantów, że jedynie wjechał za szlaban i zawrócił. Szlaban był w tym czasie zdemontowany z powodu remontu drogi. Sprawa wywołała burzę w przestrzeni publicznej.
Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego zapowiedział również dodatkowe konsekwencje związane z naruszeniem przepisów ochrony przyrody.