Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Antyaborcyjne furgonetki nie znikną z ulic Łodzi. Sąd utrzymał decyzję wojewody

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi utrzymał w mocy decyzję wojewody łódzkiego Tobiasza Bocheńskiego, który to unieważnił uchwałę łódzkich radnych w sprawie zakazu poruszania się na obszarze miasta pojazdami opatrzonymi treściami "drastycznymi i nieprzyzwoitymi". Sprawa dotyczyła furgonetek antyaborcyjnych organizacji.

Autor:

O oddaleniu skargi złożonej przez miasto Łódź na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody łódzkiego, unieważniające uchwałę rajców zakazującą poruszania się po ulicach miasta pojazdom "z treściami drastycznymi i nieprzyzwoitymi", poinformował w piątek Urząd Wojewódzki w Łodzi.

Decyzja sądu 

- "Sąd podzielił argumentację wojewody łódzkiego, że Rada Miejska w Łodzi - zważywszy na upoważnienie wynikające z art. 40 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym - nie miała kompetencji do podjęcia przedmiotowej uchwały"

- napisano w komunikacie.

Swoją decyzję WSA uzasadnił tym, że materia uchwały przyjętej przez łódzkich rajców jest już regulowana w przepisach powszechnie obowiązujących.

Ponadto sąd uznał, że wprowadzone uchwałą przepisy nie spełniają przesłanki zapewnienia bezpieczeństwa i spokoju publicznego lokalnej społeczności i podzielił argumenty wojewody, że zapisy uchwały - w przyjętej przez radnych formie - ograniczają konstytucyjne prawo do wyrażania poglądów.

O co chodzi? 

W połowie września ub. roku Rada Miejska w Łodzi większością głosów rządzącej w Łodzi Koalicji Obywatelskiej i Łódzkiej Lewicy oraz przy sprzeciwie klubu radnych PiS przyjęła uchwałę ws. wprowadzenia przepisów porządkowych zakazujących poruszania się po ulicach Łodzi pojazdów opatrzonych treściami "drastycznymi i nieprzyzwoitymi"; chodziło m.in. o antyaborcyjne furgonetki działaczy pro-life, czy też inne dyskryminujące mniejszości seksualne.

Niedługo potem wojewoda Bocheński stwierdził nieważność tej uchwały. Jego zdaniem miała ona "rażąco łamać prawo obowiązujące w Polsce i to zarówno ustawę o samorządzie gminnym, jak i wolności prawa konstytucyjnego". Bocheński uznał, że jej przepisy dopuszczałaby łamanie wolności słowa, zaś użyte w akcie nazewnictwo jest nieprecyzyjne, bo "nieprzyzwoitość i drastyczność" jest kwestią subiektywnej oceny.

Zdaniem przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi Marcina Gołaszewskiego uchwała nie łamała wolności konstytucyjnych. W jego ocenie samorząd miał prawo wprowadzać regulacje, które nie zastępują, ale doprecyzowują luki istniejące w prawodawstwie - i to właśnie zrobił w tej uchwale.

- Wolności konstytucyjne są łamane na ulicach naszego miasta, jeżeli poruszają się po nim "płodobusy, które epatują treściami nieprzyzwoitymi i drastycznymi. Na oglądanie tych treści narażone są np. kobiety z traumą po poronieniach czy małe dzieci, które muszą oglądać porozrywane płody ludzkie. Jako przedstawiciel samorządu nie mogłem pozostać obojętny na głosy mieszkańców naszego miasta, którzy domagali się wprowadzenia takiej regulacji

 - podkreślił.

Ostatecznie za zaskarżeniem do WSA rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody łódzkiego zagłosowało 30 radnych rządzącej w Łodzi Koalicji Obywatelskiej i Łódzkiej Lewicy. Jedna osoba wstrzymała się od głosu, a przeciwnych było 4 radnych PiS, którzy podzielali opinię wojewody.

Jak mówił wówczas szef klubu PiS Radosław Marzec, rada miejska nie ma w swoich uprawnieniach kompetencji do wydawania tego typu regulacji. Dodał, że uchwała dubluje już istniejące przepisy, a poza tym rażąco narusza prawo oraz "stanowi pogwałcenie wolności słowa, prawa własności i prawa do przemieszczania się".

Autor:

Źródło: PAP, Niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane