O oddaleniu skargi złożonej przez miasto Łódź na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody łódzkiego, unieważniające uchwałę rajców zakazującą poruszania się po ulicach miasta pojazdom "z treściami drastycznymi i nieprzyzwoitymi", poinformował w piątek Urząd Wojewódzki w Łodzi.
Decyzja sądu
- "Sąd podzielił argumentację wojewody łódzkiego, że Rada Miejska w Łodzi - zważywszy na upoważnienie wynikające z art. 40 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym - nie miała kompetencji do podjęcia przedmiotowej uchwały"
- napisano w komunikacie.
Swoją decyzję WSA uzasadnił tym, że materia uchwały przyjętej przez łódzkich rajców jest już regulowana w przepisach powszechnie obowiązujących.
Ponadto sąd uznał, że wprowadzone uchwałą przepisy nie spełniają przesłanki zapewnienia bezpieczeństwa i spokoju publicznego lokalnej społeczności i podzielił argumenty wojewody, że zapisy uchwały - w przyjętej przez radnych formie - ograniczają konstytucyjne prawo do wyrażania poglądów.
O co chodzi?
W połowie września ub. roku Rada Miejska w Łodzi większością głosów rządzącej w Łodzi Koalicji Obywatelskiej i Łódzkiej Lewicy oraz przy sprzeciwie klubu radnych PiS przyjęła uchwałę ws. wprowadzenia przepisów porządkowych zakazujących poruszania się po ulicach Łodzi pojazdów opatrzonych treściami "drastycznymi i nieprzyzwoitymi"; chodziło m.in. o antyaborcyjne furgonetki działaczy pro-life, czy też inne dyskryminujące mniejszości seksualne.
Niedługo potem wojewoda Bocheński stwierdził nieważność tej uchwały. Jego zdaniem miała ona "rażąco łamać prawo obowiązujące w Polsce i to zarówno ustawę o samorządzie gminnym, jak i wolności prawa konstytucyjnego". Bocheński uznał, że jej przepisy dopuszczałaby łamanie wolności słowa, zaś użyte w akcie nazewnictwo jest nieprecyzyjne, bo "nieprzyzwoitość i drastyczność" jest kwestią subiektywnej oceny.
Zdaniem przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi Marcina Gołaszewskiego uchwała nie łamała wolności konstytucyjnych. W jego ocenie samorząd miał prawo wprowadzać regulacje, które nie zastępują, ale doprecyzowują luki istniejące w prawodawstwie - i to właśnie zrobił w tej uchwale.
- Wolności konstytucyjne są łamane na ulicach naszego miasta, jeżeli poruszają się po nim "płodobusy, które epatują treściami nieprzyzwoitymi i drastycznymi. Na oglądanie tych treści narażone są np. kobiety z traumą po poronieniach czy małe dzieci, które muszą oglądać porozrywane płody ludzkie. Jako przedstawiciel samorządu nie mogłem pozostać obojętny na głosy mieszkańców naszego miasta, którzy domagali się wprowadzenia takiej regulacji
- podkreślił.
Ostatecznie za zaskarżeniem do WSA rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody łódzkiego zagłosowało 30 radnych rządzącej w Łodzi Koalicji Obywatelskiej i Łódzkiej Lewicy. Jedna osoba wstrzymała się od głosu, a przeciwnych było 4 radnych PiS, którzy podzielali opinię wojewody.
Jak mówił wówczas szef klubu PiS Radosław Marzec, rada miejska nie ma w swoich uprawnieniach kompetencji do wydawania tego typu regulacji. Dodał, że uchwała dubluje już istniejące przepisy, a poza tym rażąco narusza prawo oraz "stanowi pogwałcenie wolności słowa, prawa własności i prawa do przemieszczania się".