Pod koniec 2019 r. były minister sprawiedliwości Borys Budka pełnił jeszcze mandat posła w Sejmie. Wtedy też udzielił wywiadu na antenie RMF FM.
„W jego trakcie użył sformułowania, które zniesławiało mnie w sposób oczywisty. Powiedział, że na polecenie ministra Zbigniewa Ziobry przedstawiłem zarzuty dyscyplinarne jednej z sędzi Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Powtórzył to trzy razy. Po czym oświadczył, że się zrzeknie immunitetu poselskiego i mogę go pozywać”
- przypomina w rozmowie z Niezalezna.pl sędzia Przemysław Radzik. – „Ta wypowiedź była kłamliwa, zniesławiała mnie jako Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, ponieważ nigdy nie wykonywałem i nie wykonuję żadnych poleceń polityków” – podkreślił.
Dlatego na początku 2020 r. skierował przeciwko Budce prywatny akt oskarżenia.
„Równocześnie wystąpiłem do Sejmu o zezwolenie na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej, czyli uchylenie mu immunitetu. Biorąc pod uwagę publicznie złożoną deklarację, sądziłem, że poseł Budka sam się tej ochrony zrzeknie” – zaznaczył.
Z Warszawy do Opola
Bardzo szybko pojawiły się zaskakujące decyzje. Sędziowie w Warszawie nie chcieli orzekać w tej sprawie, więc Sąd Najwyższy przekazał ją do Sądu Rejonowego w Opolu.
„Do dziś akt oskarżenia czeka na rozpoznanie, choć minęło ponad sześć lat” – stwierdził s. Radzik.
Dlaczego? Bo Budka - wbrew publicznym deklaracjom - nie zrezygnował z parlamentarnej ochrony, a Sejm działał w ślimaczym tempie. „Na posiedzeniu sejmowej komisji Borys Budka się nie stawił, a jego obrońca wnosił o nieuwzględnienie wniosku. Z kolei zapytany o publicznie deklarowane stanowisko, że poseł miał się zrzec immunitetu, stwierdził, że nie ma umocowania w tym zakresie. To oznaczało, że poseł Budka skłamał w radio, że immunitetu się zrzeknie” – przypomina s Radzik.
Dopiero pod koniec kadencji właściwa komisja udzieliła rekomendacji, że wniosek Radzika powinien trafić na posiedzenie plenarne, aby posłowie zdecydowali podczas głosowania. Tak się jednak nigdy nie stało.
Później były wybory parlamentarne w 2023 r., a po kilku miesiącach Budka wystartował w wyborach do Parlamentu Europejskiego i zdobył mandat europosła. Z tego powodu Sejm obecnej kadencji, a konkretnie komisja regulaminowa i spraw poselskich postanowiła o umorzeniu postępowania.
Sąd napisał do Żurka
Zanim jeszcze Budka trafił do Parlamentu Europejskiego, Sąd Rejonowy w Opolu umorzył postępowanie z powodu braku zgody właściwego organu na pociągnięcie polityka do odpowiedzialności karnej. Wprawdzie to postanowienie zostało uchylone jako bezzasadne, ale i tak przez następne lata w sprawie de facto nic się nie działo.
„W 2025 r. sąd w Opolu zawiadomił mnie o posiedzeniu w przedmiocie umorzenia postępowania wobec braku skargi uprawnionego oskarżyciela. Domagałem się, aby to sąd wystąpił do Parlamentu Europejskiego z wnioskiem o uchylenie immunitetu panu Budce. Co ważne, ja jako oskarżyciel prywatny takiego nie mogę złożyć. Regulamin PE jasno stanowi, że wnioski o uchylenie immunitetu posłom mogą złożyć tylko sąd prowadzący sprawę, albo prokurator generalny"
– tłumaczy sędzia Radzik.
A w tym czasie ministrem sprawiedliwości prokuratorem generalnym był już Waldemar Żurek.
„Wnioskowanie, aby to on w sprawie przeze mnie zainicjowanej wystąpił z wnioskiem do PE było bezsensowne, ponieważ pan Żurek wielokrotnie deklarował, zacytuję: „Radzikowi nie odpuszczę” – stwierdził nasz rozmówca.
Przypomnijmy, o czym pisała już Niezalezna.pl. Prokuratura Krajowa prowadzi jedno postępowanie z zawiadomienia rzecznika dyscyplinarnego dotyczące zachowań ówczesnego sędziego Żurka, a drugie przeciwko rzecznikom w obronie czci Żurka, który poczuł się przez nich znieważony. Sytuacja nieco absurdalna, ale jest faktem.
„Mimo mojego stanowiska, sąd umorzył postępowanie pisząc w uzasadnieniu, że nie będzie występował z takim wnioskiem, ponieważ to mogłoby rodzić podejrzenie, że sąd jest stronniczy. A do prokuratora generalnego sam mogę wystąpić” – relacjonuje sędzia.
Oczywiście, zaskarżył to postanowienie, a w październiku ub.r. Sąd Okręgowy w Opolu przyznał mu rację. Nie tylko uchylił umorzenie, ale wytknął liczne błędy merytoryczne.
To jednak nie był koniec zaskakujących zwrotów akcji. Nowy referent nie wystąpił o uchylenie immunitetu Budce do Parlamentu Europejskiej. Pismo skierował do… Żurka.
„Czyli osoby, która publicznie prezentowała osobisty, negatywny stosunek do mnie i zapowiadała wobec mnie rozliczenia” - podkreśla s. Radzik.
Do dziś Żurek nie zareagował.
Czas na ETPCz?!
„Sprawa o oczywiste i udokumentowane przestępstwo trwa już ponad sześć lat” – nie ukrywa irytacji nasz rozmówca. Przy okazji przypomina znacznie późniejszy wniosek ws. sędziego Igora Tuleyi przeciwko europosłowi Patrykowi Jakiemu. – „W tym przypadku sądy w Polsce i Parlament Europejski zadziałały błyskawicznie”.
„Natomiast ja nie mogę od organów państwa polskiego, w tym wypadku Sądu Rejonowego w Opolu i prokuratora generalnego, doczekać się elementarnych, nieświadczących przecież o winie lub niewinności pana Budki, w sumie technicznych działań, które umożliwią mi dochodzenie prawa do sądu. Tak działa wymiar sprawiedliwości za Waldemara Żurka, wcześniej również za Adama Bodnara” – stwierdził s. Radzik.
„Zawsze uważałem, że w przypadku własnego państwa nie należy kierować pozwów do instytucji międzynarodowych. W tej sytuacji jednak poważnie rozważam skierowanie skargi do Europejskiego Trybunału Prawa Człowieka, bo to, co dzieje się z tą sprawą, przechodzi ludzkie pojęcie. Borys Budka świadomie unika wymiaru sprawiedliwości, chroni się za immunitetem, a polskie władze roztaczają nad politykiem swoisty parasol ochronny uniemożliwiający pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej. Jestem pozbawiony konstytucyjnego prawa do sądu. I tak jest w każdej mojej sprawie, którą wytoczyłem politykom oraz politykującym sędziom o ochronę moich praw”
– podsumował.