Rzecznik prasowy poinformował w piątek na konferencji prasowej, że przeprowadzone dotychczas oględziny znalezionych elementów obiektu powietrznego oraz śladów na miejscu zdarzenia pozwoliły na „poczynienie już kategorycznych stwierdzeń” co do tego, jaki to obiekt.
- Mamy do czynienia z rakietą CH-101. Została ona wyprodukowana w drugim kwartale 2026 roku, w jednym z zakładów na terytorium Federacji Rosyjskiej w obwodzie moskiewskim
- powiedział Kozak. Zaznaczył że na tym etapie śledztwa nie będzie udzielał innych szczegółowych informacji na ten temat.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Podkreślił, że w oględzinach uczestniczył specjalista z Ukrainy, który przybył w czwartek późnym południem do Lublina.
- Ten ekspert nie miał najmniejszych wątpliwości. Stąd pozwalam sobie na czynienie tego rodzaju stanowczych twierdzeń, że mamy do czynienia z konkretnym obiektem, czyli z rakietą CH101
- powiedział.
- Chciałbym podziękować stronie ukraińskiej za szybką reakcję i pomoc w przeprowadzeniu tej czynności. Wiemy, że na Ukrainę spadają codziennie tego rodzaju rakiety i niestety strona ukraińska ma doświadczenie dużo większe niż jakikolwiek kraj europejski, jeżeli chodzi o pociski lecące od strony Federacji Rosyjskiej - zaznaczył Kozak.
Prokuratorzy planują powołanie biegłych (prawdopodobnie z zakresu badań chemicznych, fizycznych, biologicznych), przesłuchiwanie świadków oraz zabezpieczenie wszelkich możliwych nagrań, które pozwolą odtworzyć tor lotu pocisku, kierunku, z jakiego nadleciał i którą trasą się poruszał. - Jesteśmy we współpracy z innymi służbami państwowymi, ze Strażą Graniczną, z Dowództwem Wojsk Powietrznych, które to instytucje dysponują informacjami dotyczącymi toru tego lotu pocisku - zaznaczył rzecznik.
Śledczy badali w czwartek miejsce wybuchu rakiety, tj. lej o średnicy ok. 10 metrów i 5 metrów głębokości. Kozak powiedział, że we wnętrzu leja oraz bezpośrednio obok znaleziono „bardzo dużo elementów statku powietrznego, które były sukcesywnie zabezpieczane”.
- Uzyskaliśmy kluczowe elementy tego statku, to jest elementy napędu oraz elementy elektroniki – podkreślił Kozak. Jak tłumaczył, te fragmenty pozwalają na ustalenie rodzaju środka powietrznego.
Dodatkowo zabezpieczono próbki gleby do badań laboratoryjnych, w tym badań chemicznych. - Próbki pobrane z gleby pozwolą nam na ustalenie, z jakim rodzajem materiału wybuchowego mieliśmy do czynienia – zaznaczył rzecznik.
Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej przeszukiwali tereny wokół leja o powierzchni około trzech km kw.
- Nasze czynności wczoraj zakończyliśmy około godziny 20. Ten lej został zabezpieczony, zasypany. Teren został przekazany właścicielowi – dodał prokurator.
Dopytywany o sytuacje, gdy lokalni mieszkańcy znajdują jeszcze fragmenty rakiety, Kozak powiedział, że Żandarmeria Wojskowa zwróciła się z prośbą do Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju, aby policjanci przyjmowali od mieszkańców te znaleziska i przekazywali je do Żandarmerii Wojskowej.
Kozak podkreślił, że kluczowe dla śledztwa elementy rakiety zostały już zabezpieczone i poddane oględzinom. - Jeżeli chodzi o pozostałości ewentualne, które mogą jeszcze być, to one nie mają kluczowego znaczenia dla tego postępowania, a z drugiej strony nie stanowią w żaden sposób zagrożenia dla lokalnych mieszkańców – zaznaczył rzecznik.
Śledztwo Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzone jest w kierunku naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej i sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym.