Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Afera kłodzka. Dziennikarz dotarł do bulwersujących nagrań. "Mam wsparcie pana premiera"

Zajmujący się opisywaniem pedofilsko-zoofilskiej afery wokół kłodzkiej Koalicji Obywatelskiej dziennikarz Marcin Torz dotarł do nagrań z sobotniej Rady regionu dolnośląskiego KO. Tam Monika Wielichowska, wpływowa w regionie polityk i wicemarszałek Sejmu, twierdziła, że "ma wsparcie pana premiera". Wielichowska miała blisko współpracować ze skazaną w aferze Kamilą L., wieloletnią działaczką partii

25 lat więzienia za gwałty na nieletnich, pedofilię i zoofilię - ten wyrok wstrząsnął Kłodzkiem już jakiś czas temu. Jednak co bardziej szokujące, współwinna tych zbrodni kobieta usłyszała 6,5 roku więzienia. Uczestniczka obrzydliwego procederu okazała się być wieloletnią, aktywną działaczką struktur lokalnych ówczesnej Platformy Obywatelskiej. Politycy partii niechętnie zabierają głos w tej sprawie lub w ogóle milczą.

Politycy PiS zapowiedzieli, że skierują w tej sprawie zapytania do Donalda Tuska i Moniki Wielichowskiej, wicemarszałek Sejmu i liderki PO na Dolnym Śląsku. W sieci nie brakuje zdjęć Wielichowskiej ze skazaną Kamilą L.

W piątek szef rządu stwierdził, że "wyjątkowym skandalem jest próba takiego politycznego wykorzystywania zbrodni pedofilii".

"Mam wsparcie pana premiera"

Zajmujący się opisywaniem skandalicznej sprawy z Kłodzka dziennikarz Marcin Torz, dotarł jednak do nagrań z rady regionu Koalicji Obywatelskiej, gdzie głos zabierała Monika Wielichowska.

- Chciałam powiedzieć, że mam wsparcie pana premiera i wsparcie wielu z was, za to wsparcie bardzo wam dziękuję (…) - mówiła do członków partii Wielichowska. Rada Regionu odbyła się w sobotę.

"Szczerze? Dziwiłem się pani Wielichowskiej, że milczy i nie chce wytłumaczyć wszystkiego mieszkańcom i wyborcom. Teraz już jednak wiadomo, że nie musi niczego wyjaśniać - bo w tej sprawie ma wsparcie samego premiera Tuska. Parasol ochronny? Zobaczymy jak to wszystko się skończy"

- ocenił Torz.

Na udostępnionym przez dziennikarza nagraniu słychać też inną wypowiedź Moniki Wielichowskiej.

Z partii została [Kamila L.] natychmiast usunięta, gdy pojawiły się informacje o możliwych wobec niej zarzutach. Musicie wiedzieć, że my nie mamy żadnego krótkiego łącza z prokuraturą, która może wiedzieć coś więcej, nie mamy wejścia do Krajowego Rejestru Sądowego, ona sama przyszła powiedziała, że będzie miała postawione zarzuty i tego samego dnia opuściła nasze szeregi

- mówiła wicemarszałek Sejmu podczas Rady regionu.

Marcin Torz wskazuje, że wypowiedź ta jest niezgodna ze stanem faktycznym, ponieważ zarzuty Kamila L. usłyszała w czerwcu 2023 r., a z KO "na własną prośbę odeszła w marcu 2024 r., nikt jej nie usuwał".

"A czy faktycznie nikt nie wiedział o tym co robiła Kamila? Wielichowska twierdzi, że nie wiedziała. Mi działacze PO mówią, że wiedzieli" - napisał dziennikarz.

Torz sugeruje także, że Wielichowską i L. mogły łączyć również relacje towarzyskie i obie kobiety mogły znać się od wielu lat

- Rada regionu KO miała być tajna, nie wpuszczono dziennikarzy. Dziękuję działaczom partii Donalda Tuska za dostarczenie nagrań. Wiem, że jesteście oburzeni tym co dzieje się ws skandalu w Kłodzku i że nie pozwolicie na zamiecenie pod dywan politycznych wątków afery - dodał Torz. 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej