W mijającym tygodniu Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli zdecydował, w osobie sędzi Katarzyny Bień, że Adam Borowski, legenda opozycji antykomunistycznej i szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej", trafi na sześć miesięcy do więzienia w związku z wypowiedzią na temat posła KO, Romana Giertycha.
- Sąd stwierdził, że miałem okazję przeprosić, nie skorzystałem z tego - powiedział we wtorek po wyjściu z sali sądowej Borowski. Prokurator w tej sprawie wnioskował o zawieszenie kary. - Sąd pozostał nieugięty - stwierdził Borowski. Obrona szefa Klubu "GP" w Warszawie złoży zażalenie na tę decyzję do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Równolegle trwa procedura związana z prezydenckim aktem łaski wobec Borowskiego. W tym tygodniu urzędnicy Kancelarii Prezydenta poinformowali, że Karol Nawrocki zażądał akt sprawy.
Dziś temat ten pojawił się w programie "Rewolwer" na antenie TV Republika.
- Ja nie mam wątpliwości, że Adam Borowski został wytypowany. To, co Adam Borowski powiedział ponad 5 lat temu, to są naprawdę trzy bardzo wyważone zdania - tam nie ma nic, co by obrażało Romana Giertycha. Rozumiem, że może to być niewygodne, ale w świetle tego, co się ostatnio ukazało, nawet w artykule "Wirtualnej Polski" to małe miki jest to, co powiedział Adam Borowski. Z jakiegoś powodu ta sprawa nagle nabrała mocy i Roman Giertych jest tak zaangażowany w to, by Adam Borowski jednak został ukarany i poszedł siedzieć. Dlatego jego prawnik pojawił się jakimś cudem na wtorkowej rozprawie, choć nie powinien. Dlatego Giertych cały czas tego aresztu się domaga. On naprawdę chce, myślę, że nie tyle on, co Donald Tusk, żeby osoba, która jest symbolem oporu wobec demokracji walczącej autentycznie poszła siedzieć - powiedziała Katarzyna Gójska.
- Cały czas w głowach tych ludzi jest przekonanie, że to "łamie opór". Że jeśli się takiego zamknie, to po pierwsze - przez pół roku go nie będzie, czyli nie będzie dymił, ale po drugie - że złamie też innych, że ta grupa, którą Adam Borowski tworzy, będzie bardziej zdezintegrowana i nie będzie tak działać. Zbliża się kampania wyborcza, więc być może to przygotowanie pod pokazanie różnym ludziom, którzy są zaangażowani w życie polityczne i są bardzo krytyczni wobec tej władzy i zdeterminowani, a w przypadku Adama Borowskiego - także skuteczni, że za angażowanie się jest kara. Możesz się angażować, ale to drogo kosztuje w państwie Tuska
- dodała.
Katarzyna Gójska oceniła też, że jeśli "opór społeczny będzie wystarczająco silny", to nie dojdzie to uwięzienia Adama Borowskiego. - Ta władza się po prostu przestraszy - stwierdziła.