Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Przekręt był, miliony znikły, a kary brak

Prokuratura oskarżyła grupę osób o przekręty na dziesiątki milionów złotych. Od ich popełnienia minęły niemal dwie dekady. Zostali skazani? Nie! Siedzą w więzieniu? Bynajmniej!

Prokuratura oskarżyła grupę osób o przekręty na dziesiątki milionów złotych. Od ich popełnienia minęły niemal dwie dekady. Zostali skazani? Nie! Siedzą w więzieniu? Bynajmniej! Oddali pieniądze? Wolne żarty. Proces trwa tak długo, bo najważniejsza osoba – prezes spółek wykorzystanych przy malwersacji – ma problemy ze zdrowiem psychicznym. A termin przedawnienia tuż-tuż.

Pozornie to mało ciekawa sprawa dla przeciętnego Kowalskiego. W ogromnym uproszczeniu – oszustwo polegające na braniu kredytów pod zastaw tysięcy ton zboża, które istniało jedynie na papierze. A jednak wydarzenia związane z próbą pociągnięcia do odpowiedzialności Henryki D. (a zwłaszcza jej dawnych kontrahentów) bulwersuje. Pokazują one bowiem jak w soczewce bolączki wymiaru sprawiedliwości, które doskwierały przez minione lata.

Jak stara to jest historia, doskonale obrazuje fakt, że rozpracowywaniem mechanizmu oszustwa w spółkach kierowanych przez Henrykę D. zajmowała się instytucja o nazwie... Urząd Ochrony Państwa! Ostatecznie spece od przestępczości zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu sporządzili akt oskarżenia (w czerwcu 2003 r.), który objął dziesięć osób. Ciekawostka – w dokumencie jest informacja, że jeden z oskarżonych wówczas był... doradcą prezesa Narodowego Banku Polskiego.

O dziwo, na liście zabrakło Henryki D. Okazało się bowiem, że ma ona poważne problemy zdrowotne. Biegli psychiatrzy wykluczyli jej udział w czynnościach procesowych. Co gorsza, przez jej dolegliwości latami nie mógł ruszyć proces pozostałych oskarżonych. Bardzo długo był zawieszony, biegli psychiatrzy co pół roku badali kobietę, ale jej stan nie ulegał poprawie.

Tylko niepoprawni optymiści liczyli, że sprawiedliwości stanie się zadość. Od kilku miesięcy proces jednak się toczy. Akt oskarżenia odczytano, kolejną rozprawę wyznaczono na końcówkę maja. Czyżby Henryka D. ozdrowiała? Z pomocą rzecznika Sądu Okręgowego w Poznaniu poznaliśmy uzasadnienie postanowienia o wznowieniu.

– Stwierdzono w nim, że Henryka D. „nie rokuje odzyskania pełnej zdolności do udziału” w procesie – cytuje sędzia Aleksander Brzozowski. Dlaczego takiej oczywistości nie stwierdzono kilka lat wcześniej? Na to odpowiedzi brak.

A to sprawa kluczowa. Od pierwszych przestępstw ujętych w zarzutach minęło już bowiem 19 lat. Wprawdzie nie uzyskaliśmy informacji, kiedy ulegną przedawnieniu, bo akta są obecnie w prokuraturze, poza tym kilkakrotnie zmieniały się przepisy, niewątpliwie jednak stanie się to wkrótce. Wtedy nikt nie poniesie odpowiedzialności za gigantyczny przekręt.

Spośród dziesiątki oskarżonych co najmniej dwóch już nie żyje. Jeden zmarł sześć lat temu, drugi (mający 76 lat) przed dwoma tygodniami.
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane