Jak informuje portal kresy24.pl, ukraińskie MSW informuje o ostrzale przedmieść Mariupola dokonanym przez wspieranych przez Rosję terrorystów. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że zgodnie z meldunkami dowództwa ukraińskiej operacji antyterrorystycznej w pobliżu Doniecka separatyści „strzelali z zakazanego mińskimi porozumieniami uzbrojenia kalibru 120 mm i 155 mm oraz wyrzutni rakietowych Grad”.
Okazuje się również, że terroryści przypuścili atak na pozycje ukraińskiego wojska m.in. w okolicy miejscowości Krasnohoriwka, Pieski, Marjinka, Pierwomajskoje i Trojickie.
Tymczasem Aleksander Zacharczenko podający się za lidera samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej niemal dosłownie powtarza oskarżenia kremlowskiej propagandy twierdząc, że ataków dokonują... Ukraińcy.
Przeciwnik gotów jest przejść do ofensywy [...] nie należy oczekiwać, iż wszystko zakończy się pokojem [...] Mińskie rozmowy pokojowe zostały faktycznie zerwane – oznajmił Zacharczenko.
Podczas gdy Moskwa oficjalnie wyraża swoje „zaniepokojenie” sytuacją w Donbasie, a szef rosyjskiego MSZ również mówi o „przygotowaniach do kolejnych działań bojowych”, Fińska armia zwiększa liczbę rezerwistów, którzy w tym roku zostaną wezwani na szkolenia w koszarach.
Okazuje się, że do końca 2015 roku specjalne szkolenia przejdzie aż 18 tys. Finów. Po raz pierwszy dowództwo fińskiej armii podało, że powodem wzmożonych szkoleń jest rosyjska agresja na Ukrainie i eskalacja konfliktu w Doniecku.
Zwiększanie gotowości bojowej sił zbrojnych jest powiązane z sytuacją na Ukrainie - oświadczył Hannu Hypponen - zastępca sztabu głównego fińskiej armii.