Na konferencji prasowej zorganizowanej jeszcze przed wyjazdem z Warszawy Andrzej Duda przywołał słowa Bronisława Komorowskiego, który zapewniał, że nie chce „wsadzać kija w szprychy” ekipie rządzącej:
- Prezydent nie jest od tego, żeby sypać piasek w tryby machiny rządowej. Prezydent nie jest od tego, żeby wsadzać kij w szprychy. Tak było! Za poprzednich prezydentów tak bywało! - mówił Komorowski w RMF FM.
To właśnie te słowa Bronisława Komorowskiego wielokrotnie powracały w czasie dzisiejszych przemówień Andrzeja Dudy.
- Prezydent nie jest od tego, by podpisywać wszystko, co wysyła mu rząd (...) Nie nazwę go notariuszem, bo to obraża notariuszy. Notariusze zastanawiają się, co podpisują – mówił do dziennikarzy Andrzej Duda podkreślając, że ma zupełnie inną wizję prezydentury.
Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta wielokrotnie celnie punktował Bronisława Komorowskiego zarzucając mu działanie w interesie partii politycznej, a nie społeczeństwa.
- Czyim Bronisław Komorowski jest prezydentem, narodu i społeczeństwa, czy koalicji PO-PSL? - pytał Andrzej Duda.
Na spotkaniu z Andrzejem Dudą w Sierpcu pojawili się również zwolennicy Janusza Korwin-Mikkego, jak zauważa relacjonujący przebieg kampanii dziennikarz serwisu 300polityka.pl, w przeciwieństwie do Bronisława Komorowskiego, Andrzej Duda podszedł do nich i krótko z nimi rozmawiał.
Z przygotowanego przez 300polityka.pl porównania wystąpień Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy na rynkach miast wynika, że urzędujący prezydent preferuje przemówienia krótkie, w których pojawiają się wyłącznie ogólne odwołania do politycznych konkurentów. Tymczasem przemówienia Andrzeja Dudy są znacznie bardziej dynamiczne, pojawiają się tam argumenty personalne i odniesienia do najważniejszych kwestii społecznych, których w ostatnim czasie coraz częściej unika Komorowski. Andrzej Duda mówi bardzo często o podwyżce wieku emerytalnego i podatków, które zaaprobował Bronisław Komorowski i regularnie piętnuje sytuację służby zdrowia oraz kwestie związane z rolnikami i sprzedażą polskiej ziemi.
- Uderzenie w prezydenta i partię rządzącą jest zmasowane. Oprócz tego kandydat PiS podkreśla, ze Polska musi się zmienić, że potrzebne jest zerwanie z polityką płynięcia głównego nurtu – czytamy na łamach 300polityka.pl.