Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„Ekscelencja” Komorowski walczy o głosy feministek? Podpisze konwencję antyprzemocową

"Prawdziwe eldorado" - takim żarcikiem popisał się Bronisław Komorowski podczas spotkania w Łodzi, gdy zwrócono mu uwagę, że w mieście przypada 120 kobiet na 100 mężczyzn.

Autor:

"Prawdziwe eldorado" - takim żarcikiem popisał się Bronisław Komorowski podczas spotkania w Łodzi, gdy zwrócono mu uwagę, że w mieście przypada 120 kobiet na 100 mężczyzn. Takie seksistowskie dowcipy z ust człowiekiem, który pod pretekstem obrony kobiet, zapowiedział podpisanie ustawy "antyprzemocowej"? Niesmaczne.

Choć jeszcze miesiąc temu przekonywał, że proces legislacyjny ma swoje prawa i nie może podarować kobietom czegoś, czego nie ma dziś najwyraźniej zmienił zdanie i przekonywał, że wprowadzenie w Polsce konwencji antyprzemocowej praktycznie jest już faktem. Komorowski na spotkaniu z kobietami zadeklarował, że podpisze konwencję. Przeciwko jej ratyfikacji w Polsce od wielu miesięcy protestują środowiska konserwatywne w całym kraju.

- Rolą prezydenta jest badanie, czy regulacje prawne są wprowadzane zgodnie z Konstytucją. Konwencja antyprzemocowa jest absolutnie zgodna z Konstytucją. Rozwiązania, które wprost pochodzą z podpisania przez Polskę konwencji, służą w rozwiązywaniu problemu przemocy w Polsce. Nie widzę powodu, by konwencja nie miała być ratyfikowana. Bardzo szybko, po uzyskaniu tekstu z MSZ, zamierzam podjąć decyzję w tej sprawie – oświadczył Bronisław Komorowski na spotkaniu w Łodzi.

Tymczasem jak przypomina serwis 300polityka.pl jeszcze miesiąc temu Komorowski przekonywał, że dopóki nie będzie miał na biurku ustawy – nie może nic obiecywać. Okazuje się, że również i w tej sprawie niezwykle szybko zmienił zdanie.

- Ja traktuję rolę prezydenta jako rzecz bardzo poważną, nie jako rolę św. Mikołaja, który rozdaje prezenty. Po drugie: trudno podarować coś [kobietom], czego się nie ma. Na biurku nie mam jeszcze tej ustawy. Proces legislacyjny ma swoje prawa, nie można łamać zasad tworzenia prawa w Polsce – mówił przed miesiącem prezydent Komorowski.
 
Całe spotkanie z Bronisławem Komorowskim miało również mocno „cukierkową” otoczkę. Jedna z kobiet zadających prezydentowi pytania nieustannie zwracała się do niego per „ekscelencjo”, a inna dopuszczona do głosu stwierdziła, że pytania zadawać właściwie nie chce, wygłosiła za to pean na cześć głowy państwa i kandydata PO w wyborach:

- Uwielbiam pana, panie prezydencie i mam wielką prośbę… Bardzo chciałabym mieć z panem zdjęcie – mówiła ku ogólnej uciesze Bronisława Komorowskiego jedna z uczestniczek spotkania.

Przy okazji, podczas tego samego spotkania, wyszło na jaw, że Bronisław Komorowski, popisał się seksistowskim "żarcikiem".
Relacja 300polityka.pl: "Na uwagę prowadzącej spotkanie Hanny Zdanowskiej, iż „Łódź jest kobietą”, i że przypada tu 120 kobiet na 100 mężczyzn – co ma oznaczać, iż wybór tego miasta na spotkanie nie był przypadkowy – prezydent odpowiedział: „Prawdziwe eldorado”. Czym wywołał salwę śmiechu na sali i brawa ze strony słuchającej go publiki".

Jak pisaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl środowiska feministyczne, forsujące ratyfikację konwencji Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet, bardzo często odwołują się do emocji. Największy nacisk kładą na przekonanie opinii publicznej, że przemoc wobec kobiet jest w Polsce zjawiskiem powszechnym. W debacie o konwencji antyprzemocowej pojawiają się ogromne liczby, mające rzekomo uzasadniać sens ratyfikacji dokumentu, tymczasem już pobieżna analiza tych danych budzi szereg wątpliwości. Dlaczego feministki przemilczają badania Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej? Czego dowodzą te badania, tak niewygodne dla zwolenników ratyfikacji konwencji?
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Cała prawda o konwencji antyprzemocowej. Wstrząsający raport. ZOBACZ FILM

 
- W Polsce przemoc wobec kobiet zgłaszana jest blisko trzykrotnie częściej niż w krajach, które feministki stawiają nam za wzór i w których przemoc jest niemal trzykrotnie częstsza. Warto w takim razie zadać pytanie: Dlaczego Polska miałaby zaakceptować ideologiczną koncepcję przemocy, skoro w krajach, w których ją wprowadzono kobiety cierpią znacznie częściej z powodu przemocy niż u nas? - zastanawia się Karolina Walinowicz z Ordo Iuris.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,300polityka.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej