Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Prof. Binienda o „rewelacjach” prokuratury: „ich nie interesuje prawda, oni służą swojemu rządowi”

- Ci ludzie dopasowują rezultaty swojej pracy do zapotrzebowania politycznego – tak prof.

Autor:

- Ci ludzie dopasowują rezultaty swojej pracy do zapotrzebowania politycznego – tak prof. Wiesław Binienda ocenia dotychczasowe działania prokuratury w sprawie badania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Czołowy konsultant Zespołu Smoleńskiego, a zarazem doradca powołanej przez Baracka Obamę Prezydenckiej Rady Ekspertów ds. Nauki i Techniki zarzuca również prokuraturze „złamanie prawa”.

W rozmowie z dziennikarzami RMF FM prof. Wiesław Binienda i jego żona dr Maria Szonert-Binienda podkreślają, że w toku swoich badań dowiedli, że w Smoleńsku „były wybuchy, trzeba tylko dojść do wiedzy, kto tego dokonał i dlaczego”. Profesor Binienda pytany o najnowsze ustalenia prokuratury w sprawie katastrofy smoleńskiej stwierdza stanowczo: „Moim zdaniem ci panowie powinni zdjąć mundury polskie i założyć rosyjskie”.

Odnosząc się do kwestii eksplozji samolotu, którą wykluczyła prokuratura prof. Binienda tłumaczy, że kształt oraz rozmiar fragmentów samolotu jednoznacznie wskazuje właśnie na wybuch.

- Rozmiar, kształt tych fragmentów można jedynie wytłumaczyć użyciem ładunków wybuchowych, które były tego przyczyną. Gdyby ten samolot uderzał w gałęzie, czy drzewa to blacha byłaby pogięta, odkształcona, ale nie rozprysłaby się na małe kawałeczki (...) Mało tego, one mają w swojej strukturze typowy kształt działania ładunków wybuchowych. Profesor Szuladziński, u którego byłem tydzień temu powiedział jasno, że są dwa najważniejsze aspekty, które decydują o wszystkim. Po pierwsze to, że są małe fragmenty od 70 metrów przed brzozą do miejsca uderzenia w ziemię. Drugie to fakt, że są rozszarpane ciała ludzkie. Nawet w samolocie zestrzelonym przez Rosjan nad Ukrainą, który spadł z 10 tysięcy metrów, ciała nie zostały rozszarpane na fragmenty. A tutaj samolot spada przy małej prędkości, z 15 metrów i mamy rękę znalezioną na głębokości jednego metra na samym początku miejsca, gdzie cały samolot uderzył w ziemię - tłumaczy prof. Binienda.
 
W ocenie dotychczasowej pracy prokuratury prof. Binienda jest niezwykle stanowczy:

- Prokuratura już kilka razy złamała prawo. Po pierwsze nie dokonała autopsji po przywiezieniu ciał do Polski. Po drugie, jak to było powiedziane, przekazała nasze zeznania, łamiąc w tym momencie polskie prawo. Ci ludzie dopasowują rezultaty swojej pracy do zapotrzebowania politycznego. oni nie mają żadnej wiarygodności, zamiast stać na straży prawa oni już ewidentnie kilkakrotnie to prawo złamali. Dokładnie ile razy, to trzeba by się przyjrzeć. Sami zresztą powiedzieli, kiedy miałem okazję z nimi rozmawiać, że ich nie interesuje prawda, oni służą swojemu rządowi – tłumaczy w rozmowie z dziennikarzami RMF FM prof. Binienda.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,RMF FM

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej