Cała sprawa zaczęła się od zdjęcia krążącego po internecie. Widnieje na nim wspomniany pendrive zapakowany w woreczek z wyraźnie widocznym napisem „Made in China”. Nie byłoby w tym pewnie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że gadżet ów promować ma na świecie (m.in. w Czechach, Rosji, a nawet... Chinach) polską gospodarkę i produkty „Made in Poland” - taki napis zresztą również znalazł się na urządzeniu.
Pendrive opatrzony został również należącym do resortu gospodarki logotypem Marki Polskiej Gospodarki.
- Marka Polskiej Gospodarki ma promować polskie produkty i polskich przedsiębiorców za granicą. (...) Na świecie są tysiące polskich produktów, ale mało kto wie, że są z Polski. Dlatego chcemy zbudować silną pozycję polskich marek za granicą oraz podnieść atrakcyjność inwestycyjną naszego kraju – czytamy na oficjalnej stronie Ministerstwa Gospodarki.
Po zamieszaniu, jakie wywołała publikacja zdjęć, a zwłaszcza napis „Made in China” na opakowaniu mającego promować Polskę gadżetu, jak wynika z ustaleń „Newsweeka” resort gospodarki zapewnia, że konsekwencje wobec wykonawców projektu zostaną wyciągnięte.
- Jest to przypadek, który w ogóle nie powinien mieć miejsca. Premier Piechociński zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec osób, które odbierały produkt. To jest jasne, że taka sytuacja nie powinna się powtórzyć – wyjaśnia w rozmowie z tygodnikiem Danuta Ryszkowska-Grabowska, rzecznik prasowa resortu gospodarki.
- Made in Poland Made in China czyli ‚gifty’ Ministerstwa Gospodarki [Made in Teoretyczne Państwo III RP] dla inwestorów – komentuje jeden z blogerów.
W internecie zaczęły się już nawet pojawiać memy z nowym polskim gadżetem:
