Krakowski marchand, historyk sztuki i opiekun artysty Andrzej Starmach powiedział, że istnieje pełna dokumentacja tego, co znajduje się w domu artysty.
Według wstępnych ustaleń, do włamania doszło między wtorkowym popołudniem a środowym przedpołudniem. Prawdopodobne z domu zginęło m.in. kilka obrazów o nieustalonych tytułach i wartości.
Policja, która przeprowadza działania na miejscu przestępstwa, kontaktować się będzie z rodziną i bliskimi zmarłego, w celu ustalenia, co zostało skradzione.
"Mamy dokładną dokumentację tego, co tam się znajdowało" - powiedział krakowski marchand, historyk sztuki, przyjaciel i opiekun artysty Andrzej Starmach.
Starmach, nieobecny w środę w Krakowie, powiedział, że nie wie, co zostało skradzione, ale podkreślił, że "wszystko było udokumentowane". Poinformował, że na miejsce włamania z dokumentacją udał się już pracownik jego galerii.