Minister pojawił się w prokuraturze wczoraj, bez kamer i bez fleszy. Przez kilkadziesiąt minut odpowiadał na pytania śledczych.
Kwiatkowski stwierdził, że nie wiedział, co będzie odsłuchiwał. Nie żądał tego konkretnego nagrania i słuchał tylko tego, co dali mu eksperci z Instytutu.
Minister był przesłuchany jako świadek i jego rola w tym śledztwie na pewno się nie zmieni. Ewentualne zarzuty rozpowszechniania wiadomości ze śledztwa może usłyszeć tylko dwóch pracowników Instytutu. Jednak - jak się dowiedział reporter RMF FM - do końca marca prokuratura zamierza umorzyć całe dochodzenie.