Przyczyną przerwy, która trwała od września 2009 r., była choroba członka składu orzekającego Sądu Okręgowego w Warszawie. Na marzec wyznaczono dwa terminy rozpraw; mają zeznawać kolejni świadkowie. Nie wiadomo, kiedy proces mógłby się zakończyć. Na tok postępowania wpłynie zapewne pogorszenie zdrowia Jaruzelskiego. Według najnowszych ustaleń lekarzy może być on sądzony tylko raz w tygodniu i jedynie przez dwie godziny.
W kwietniu 2007 r. pion śledczy IPN z Katowic oskarżył dziewięć osób - członków władz i Rady Państwa PRL, która w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. wydała dekrety o stanie wojennym. Po wyłączeniu przez sąd do oddzielnych postępowań spraw trzech oskarżonych oraz śmierci dwojga innych, w procesie zostało czworo podsądnych.
B. I sekretarz PZPR, b. premier i b. szef MON gen. Jaruzelski są oskarżeni o kierowanie "związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym", który na najwyższych szczeblach władzy PRL przygotowywał stan wojenny (grozi mu do 10 lat więzienia). Drugi zarzut wobec niego to podżeganie członków Rady Państwa do przekroczenia ich uprawnień przez głosowanie za dekretami - wbrew konstytucji PRL, bo podczas sesji Sejmu. B. I sekretarz PZPR Kania i b. szef MSW gen. Kiszczak odpowiadają za udział w "związku przestępczym" - za co grozi do 8 lat więzienia. B. członkini Rady Państwa Eugenia Kempara ma zarzut przekroczenia uprawnień, za co grozi do 3 lat więzienia. Zarzuty przedawnią się w 2020 r.
Zgodnie z wytycznymi Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 2008 r., który uchylił wtedy decyzję o zwrocie sprawy do IPN, sąd nie zajmuje się "oceną merytorycznej zasadności wprowadzenia stanu wojennego", lecz "prawnymi aspektami zachowań przypisywanych oskarżonym".
W tym samym sądzie dobiega końca trwający od 10 lat proces Jaruzelskiego i innych oskarżonych o "sprawstwo kierownicze" zabójstwa robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r. Oskarżeni są też wicepremier PRL 77-letni Stanisław Kociołek i trzej dowódcy jednostek wojska tłumiących robotnicze protesty. Nie przyznają się do winy. Grozi im nawet dożywocie. Od listopada 2009 r. trwa tzw. zaliczanie materiału dowodowego - ostatnia czynność przed zamknięciem przewodu. Na wniosek obrony odczytywane są niektóre dokumenty sprawy. Wyrok może zapaść najwcześniej w kwietniu.
Także wiosną zakończy się zapewne proces gen. Kiszczaka, sądzonego po raz czwarty w SO za przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni "Wujek" w 1981 r. Według prokuratury umyślnie sprowadził on zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, wysyłając 13 grudnia 1981 r. szyfrogram do jednostek milicji, mających m.in. pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego. Zdaniem prokuratury, bez podstawy prawnej Kiszczak przekazał w nim dowódcom "oddziałów zwartych" MO swe uprawnienia do wydania rozkazu użycia broni przez te oddziały, co miało być podstawą działań plutonu specjalnego ZOMO, który strzelał w kopalniach "Manifest Lipcowy" i "Wujek".