Marcin Lis to były działacz PO w Swarzędzu. Z partii został wyrzucony, bo w wyborach na burmistrza miasteczka startował z własnym komitetem wyborczym - czytamy w poznańskiej "Gazecie Wyborczej". Teraz - już jako działacz PJN - ujawnia, jak w PO układa się listy wyborcze. Na jedynkę w okręgu numer 3 przeprowadzono swoistą licytację: wygrać miał ten, kto dał więcej pieniędzy. Stanęło na 7,5 tys. zł.
Lis twierdzi, że o procederze w Swarzędzu informował władze regionalne partii.