W bazie informacji o uczniach, którą chce stworzyć MEN mają się znaleźć stopnie z poszczególnych przedmiotów, informacje o promocjach do kolejnych klas, ale także o korzystaniu z porad pedagoga i psychologa szkolnego. Wszystkie dane zostaną wprowadzono do systemu razem z numerem PESEL ucznia. A więc nie anonimowo, mimo że resort podkreśla, iż baza ma służyć do celów statystycznych.
Teoretycznie dostęp do wirtualnej teczki każdego ucznia ma mieć tylko dyrektor szkoły. Rodzice i nauczyciele mają jednak wątpliwości, nie tylko co do zabezpieczeń, ale także sensu tworzenia takiej mega-bazy.
"Nie wiem, czy aż tak daleko i aż tak głęboko wchodzące w istotę pracy nauczyciela dane, są potrzebne. Czy aż tak to dziecko musi być inwigilowane, w całym procesie jego kariery szkolnej. Ja mam co do tego bardzo dużo obaw. Jednocześnie nagromadzenie danych, czasami bardzo delikatnych, czy wrażliwych danych, może być powodem daleko idących nieporozumień w przyszłości. Bogatsze dossier będzie miał chyba IPN" - skomentował w RMF FM szef ZNP Sławomir Broniarz.