Ze wstępnych informacji przekazywanych po spotkaniu liderów PO i PSL wynika, że do końca wakacji nie będzie żadnych dymisji w rządzie, a koalicja będzie trwać w niezmienionym składzie.
Pomimo wstępnego porozumienia ws. Przyszłości koalicji, wicepremier Janusz Piechociński przyznaje, że „cała scena polityczna źle zarządza tym kryzysem”. Jednocześnie lider PSL zapewnia, że nie opuści koalicjanta w trudnych chwilach.
- To jest dużo większa skala, niż pamiętacie państwo postawienie w stan oskarżenia premiera Oleksego. Jak wielu wtedy zawiodło, jak wielu z siebie wydało mocne okrzyki, jak wielu powinno się wstydzić, jak zabrakło wtedy wyobraźni. Wtedy tylko PSL stanął na wysokości zadania i dzisiaj ja, bez żadnego dopychania koalicjanta do ściany, bez wykorzystywania tego, że na dotychczasowej liście podsłuchów jedno środowisko polityczne zostało bardzo mocno przejechane gąsienicami i mocno się zdezawuowało... Nie wykorzystuję tego, tylko mówię bardzo wyraźnie: interes państwa został zagrożony i wymagam powagi i racjonalności działania – tłumaczył na antenie RMF FM Janusz Piechociński.
Jednocześnie Piechociński przyznaje, że Polskie Stronnictwo Ludowe miało wiele dystansu, gdy premier Donald Tusk zdecydował się na pozostawienie na stanowisku ministra Sienkiewicza.