Komuniści stracili na Ukrainie pozycję wiodącą w wyniku rewolucji pomarańczowej w 2004 r. W wyborach parlamentarnych w 2007 r. uzyskali zaledwie 5,4 proc. głosów. Pozwoliło to na dłuższy czas zmarginalizować to ugrupowanie na ukraińskiej scenie politycznej. Konflikt na szczytach władzy oraz skazanie na 7 lat więzienia liderki opozycji, byłej premier Julii Tymoszenko, dał jednak komunistom szansę na powrót do polityki. W ubiegłorocznych październikowych wyborach do Rady Najwyższej Ukrainy głos na nich oddało ponad 13 proc. wyborców.
Komuniści niezwłocznie zaczęli wykorzystywać szansę. Już w styczniu br. KPU rozpoczęła aktywną kampanię przeciwko planom ukraińskiego rządu na wydobycie gazu łupkowego. W opinii KPMG, międzynarodowej firmy świadczącej usługi z zakresu audytu, doradztwa podatkowego i doradztwa gospodarczego, Ukraina znajduje się w pierwszej trójce wśród 18 krajów Europy Środkowej i Wschodniej pod względem zapasów tego surowca. Wydobycie gazu niekonwencjonalnego pozwoliłoby Kijowowi znacznie zmniejszyć uzależnienie od dostaw rosyjskiego gazu. W tym celu w styczniu br. ukraiński rząd podpisał z brytyjsko-holenderskim koncernem Shell umowę na wydobycie gazu łupkowego w obwodach donieckim i charkowskim. A we wtorek, 5 listopada, przedstawiciele Kijowa i koncernu amerykańskiego Chevron postawili podpisy pod dokumentem ws. prac wydobywczych w obwodach lwowskim i iwano-frankowskim.
Jednym z głównych argumentów Partii Komunistycznej Ukrainy przeciwko planom władz jest porównywanie skutków wydobycia gazu łupkowego do katastrofy elektrowni jądrowej w Czarnobylu w 1986 r. Emocjonalne podejście Ukraińców do tragicznego wydarzenia sprzed prawie trzydziestu lat, poparte promowanymi przez KPU wystąpieniami ekspertów, przeciwników niekonwencjonalnego gazu, oraz aktywność w terenie samej partii w niektórych miejscowościach Ukrainy doprowadziła do antyłupkowych protestów mieszkańców.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"