Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tusk: działania rządu zakończyły się... sukcesem

Działania rządu po katastrofie smoleńskiej zakończyły się, zdaniem premiera Donalda Tuska, sukcesem.

Autor:

Działania rządu po katastrofie smoleńskiej zakończyły się, zdaniem premiera Donalda Tuska, sukcesem. Tusk - przemawiając w Sejmie do posłów - nie miał sobie nic do zarzucenia. Krytyce poddał za to... opozycję - za "nieustanne podważanie tego, co robi rząd".

Premier przedstawiał w Sejmie informacje na temat działania rządu po 10 kwietnia 2010 r. 

Na początku zapewnił, że tuż po katastrofie chodziło mu o to, żeby wyjaśnić jej przyczyny, a jednocześnie nie popsuć stosunków z Rosją. Próbował tłumaczyć, że bardziej zdecydowane działania wobec Rosji nic by nie dały. Usprawiedliwiał też wybór konwencji chicagowskiej, która - jak wiemy - tylko skompromitowała Polskę w oczach świata. Ale premier obstawał przy swoim, mówiąc: "Dla Polski lepiej znać prawdę i nie mieć wojny, niż nie znać prawdy i mieć wojnę". Następnie dodał, że nie chciał "zimnej wojny z Rosją".

W trakcie przemówienia Tuska z sali sejmowej padały okrzyki: "Hańba!"

Po premierze głos zabrali Jerzy Miller, minister spraw wewnętrznych, i Tomasz Tomczykiewicz, szef klubu PO, który pochwalił wybór konwencji chicagowskiej jako najlepszego rozwiązania.

Następnie na mównicę wszedł Jarosław Kaczyński, prezes PiS. W ostrych słowach skrytykował przemówienie Tuska. - My się nie damy sprowokować. Chcemy prawdy, bo to jest obowiązek względem obywateli - powiedział.

Po Kaczyńskim wystąpił Mariusz Kamiński, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Wypomniał premierowi, że w czasie prezentacji raportu MAK przebywał na urlopie. - Człowiek bez honoru to gorsze niż śmierć - zakończył.

Tuska skrytykował także poseł SLD, Tadeusz Iwiński - głównie za brak aktywności i powolne działania. Działania rządu negatywnie oceniła również Elżbieta Jakubiak z PJN. Po jej wystąpieniu na mównicę wrócił premier i ponownie zarzucił opozycji wykorzystywanie katastrofy smoleńskiej do ataków na jego gabinet. - Nie akceptuję tego, że zamieniacie wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej w gonitwę za premierem - powiedział.

Ale premier znalazł także obrońców. W kuriozalnym wystąpieniu Marek Borowski obciążył odpowiedzialnością za katastrofę polskich pilotów. Zaproponował, żeby Polacy uderzyli się własne piersi. "Wal się w swoje" - krzyknął mu w odpowiedzi ktoś z sali. Po Borowskim głos zabrał Ludwik Dorn, który wypomniał Tuskowi bezpodstawne ataki na opozycję.

Gdy przyszedł czas na pytania poselskie, inicjatywę przejęli parlamentarzyści PiS. O przyczyny oddania śledztwa Rosjanom, pobłażliwego przyglądania się niszczeniu wraku tupolewa, a wreszcie o ukrywanie dowodów świadczących na korzyść polskiej załogi Tu-154 pytali premiera Antoni Macierewicz, Joachim Brudziński i Jarosław Zieliński. Posłanka Beata Kempa zażądała od Tuska, by przeprosił Ewę Błasik, wdowę po gen. Andrzeju Błasiku. Z kolei Marek Suski pytał szefa rządu o rolę w przygotowaniach do katyńskich uroczystości Tomasza Turowskiego, ambasadora tytularnego RP i (co ujawniła "Rzeczpospolita") agenta wywiadu PRL.

Do ostrej wymiany zdań doszło między posłem Robertem Węgrzynem z PO a Antonim Macierewiczem. Ten pierwszy zaatakował Macierewicza za... wyjazd do USA. Gdzie była pańska godność, honor, racja stanu, kiedy udawał się pan do USA, skarżąc na polski rząd? - pytał. Poseł PiS odpowiedział mu: W USA rozmawialiśmy z najważniejszymi senatorami i kongresmenami. Nie my oddaliśmy główne dowody w ręce rosyjskie i podlizywaliśmy się Rosji. [...] Państwo zdradzacie Polskę, oddając życie i dobre imię polskich żołnierzy w ręce byłego funkcjonariusza KGB.
 

Tuż przed godz. 20 głos zabrał po raz kolejny Donald Tusk. Zaproponował, że na pytania posłów odpowie pisemnie, a część odpowiedzi udzielą jego ministrowie. Pomysł ten skrytykował Antoni Macierewicz.

Następnie do posłów przemawiali ministrowie: Bogdan Klich, Ewa Kopacz i Radosław Sikorski. Ten ostatni powiedział, że wizyty 7 i 10 kwietnia były przygotowywane w ten sam sposób. Tłumaczył też, że rząd nie zwrócił się do NATO o pomoc w badaniu katastrofy, bo Sojusz ma inne zadania.
 
Wreszcie do udzielania odpowiedzi na pytania przeszedł Tusk. Wyraźnie zdenerwowany zaatakował z miejsca opozycję - za "nieufność". Następnie powiedział: Nie mamy podstaw, by sądzić, że Rosjanie manipulowali materiałem dowodowym, choć standardy są tam inne - co zabrzmiało wyjątkowo groteskowo w obliczu takich faktów jak niszczenie przez Rosjan wraku czy wycofanie zeznań kontrolerów.

Jesteście bezradni wobec Rosji, bo nie macie podstaw prawnych, które mieliście, a nie wykorzystaliście. Może z głupoty - podsumował wystąpienie Tuska Antoni Macierewicz.









 

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska