Dubieniecki uważa, że załoga Tu-154 została wprowadzona w błąd, co strona rosyjska próbowała ukryć. Według niego, odczyty z czarnych skrzynek, których dokonało Centralne Laboratorium Kryminalistyczne, "w sposób jednoznaczny potwierdzają nierzetelność raportu MAK".
W grudniu ub. roku eksperci fonoskopii odczytali z czarnych skrzynek zdanie Protasiuka: "Odchodzimy". Strona polska powoływała się na te ustalenia w swoich uwagach do raportu MAK. "Zgodnie z zapisem CRV (Cockpit Voice Recorder), odczytanym przez stronę polską, dowódca załogi zgłosił, po minięciu wysokości 100 metrów, że odchodzi na drugi krąg. Drugi pilot to potwierdził" - czytamy. Polacy zaoferowali też MAK ekspertyzę fonoskopijną przed opublikowaniem końcowego raportu. MAK jej nie wykorzystał. W raporcie napisał, że "decyzji dowódcy statku powietrznego o odejściu na drugi krąg nie było".