Bartoszewski mówił w środę "Gazecie Wyborczej", że jako powstaniec zastanawia się, czy wziąć udział w tegorocznych obchodach rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, chociaż jest zdrowy i będzie w tym czasie w stolicy. "Teraz, zamiast czuć się uprawnionym moralnie współgospodarzem obchodów - nie obiektem czci, ale współgospodarzem - zastanawiam się: czy ja tam jestem na miejscu? Czy to jest miejsce zawłaszczone przez motłoch? Bo tak nazywam tych ludzi" - powiedział.
W reakcji na słowa Bartoszewskiego wczoraj składaniu wieńca przez niego i przez Donalda Tuska towarzyszyły gwizdy.