Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Utajnią stenogramy? Wkrótce decyzja

Według nowych przepisów prawa lotniczego możemy nigdy nie poznać danych z czarnych skrzynek Tu-154M, które wczoraj trafiły do prokuratury - grzmiała niedawno większość mainstreamowych mediów.

Autor:

Według nowych przepisów prawa lotniczego możemy nigdy nie poznać danych z czarnych skrzynek Tu-154M, które wczoraj trafiły do prokuratury - grzmiała niedawno większość mainstreamowych mediów. Dziś okazało się, że to nieprawda: prokuratura wojskowa potwierdziła informacje "Gazety Polskiej Codziennie", że przepisy prawa lotniczego nie mają tu nic do rzeczy.

- To błędna interpretacja prawa, ale jej celem jest przyzwyczajenie opinii publicznej do tego, że nigdy się z tymi zapisami nie zapozna - mówił dziś "Gazecie Polskiej Codziennie" Antoni Macierewicz.

Chodzi o fonoskopijną ekspertyzę biegłych w sprawie czarnych skrzynek Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Nad nagraniami od 2010 r. pracował Instytut Ekspertyz Sądowych im. J. Sehna z Krakowa. Na razie jednak nie ujawniono, co zawiera dokument. Nie wiadomo także, czy i na ile różni się on od znanych do tej pory wersji nagrań podanych przez MAK i Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego kierowaną przez Jerzego Millera.

Śledczy przyznawali, że decyzja o ujawnieniu zapisów stenogramów oraz fragmentów opinii biegłych ma zapaść w najbliższych dniach. Jednak zdaniem dziennikarzy z RMF FM i innych mediów to niemożliwe ze względu na uchwalone w czerwcu przepisy prawa lotniczego, mogące doprowadzić do poważnego ograniczenia dostępu do stenogramów z czarnych skrzynek Tu-154M.

Przepisy te mają rzekomo bowiem odbierać prokuratorom możliwość decydowania o ujawnieniu tego typu materiałów.

Antoni Macierewicz skomentował to w "Gazecie Polskiej Codziennie" następująco:

- To bzdura. Przepisy dotyczące lotnictwa państwowego w żaden sposób nie mogą się odnosić do tych badań i ich wyników. Przypuszczam, że ta interpretacja ma wymusić na opinii publicznej przyjęcie do wiadomości, że nigdy się z tymi zapisami nie zapozna. To ma być taki parasol rozpostarty nad bezprawnym utajnieniem tych materiałów.

Słowa posła PiS potwierdziła dziś prokuratura wojskowa, która poinformowała, że prokurator zajmujący się śledztwem dotyczącym katastrofy smoleńskiej dopiero po analizie opinii biegłych w sprawie "czarnych skrzynek" Tu-154M podejmie decyzję, czy ujawnić tę opinię - i że na decyzję o ewentualnym ujawnieniu opinii fonoskopijnej nie będą miały wpływu przepisy prawa lotniczego, które w tej sytuacji nie mają zastosowania.

- Wszystko zależy od prokuratora - referenta śledztwa, on będzie decydował czy ujawniać, w jakim trybie i w jakim zakresie – dodał rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa, potwierdzając w ten sposób informacje "Codziennek".

Płk Rzepa stwierdził, że według zapisu Prawa lotniczego "sąd nie decyduje o upublicznieniu czegokolwiek".

- Sąd jedynie ewentualnie wyraża zgodę na udostępnienie na potrzeby postępowania przygotowawczego, sądowego lub sądowo-administracyjnego wyników badań okoliczności i przyczyn wypadków lotniczych, zebranych podczas prowadzenia badania zdarzenia lotniczego przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego - zaznaczył prokurator.


Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska