O podjęciu walk w stolicy zadecydowano 21 lipca 1944 r. na spotkaniu generałów Tadeusza Komorowskiego "Bora", Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka” i Tadeusza Pełczyńskiego „Grzegorza”. Przez kilka następnych dni trwały konsultacje wewnątrz KG AK, której stanowisko przedstawiono następnie Janowi S. Jankowskiemu Delegatowi Rządu na Kraj w celu uzyskania jego akceptacji. Odbyło się także w tym czasie posiedzenie Rady Jedności Narodowej, na którym opowiedziano się za opanowaniem Warszawy przed wkroczeniem do niej Armii Czerwonej.
CZYTAJ WIĘCEJ: Obchody 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego
Przebieg kluczowej narady 31 lipca i podjętej wówczas decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego tak w swoich wspomnieniach przedstawił "Bór" Komorowski: "Tegoż dnia komendant Okręgu Warszawa-Miasto, "Monter" (płk Antoni Chruściel - dop. red.), oczekiwany był w kwaterze głównej o godzinie 6 po południu. Zjawił się niespodziewanie o piątej, z wiadomością, że sowieckie oddziały pancerne wdarły się w przyczółek niemiecki, zdezorganizowały jego obronę i że Radość, Miłosna, Okuniew, Wołomin i Radzymin są już w rękach rosyjskich. Po krótkiej naradzie uznałem, że nadszedł właściwy moment do rozpoczęcia walki o Warszawę".
Tego samego dnia ok. godz. 19 z gmachu przy ul. Filtrowej 68, gdzie mieściła się konspiracyjna kwatera sztabu dowódcy Okręgu Warszawskiego AK, płk Chruściel "Monter" wysłał zaszyfrowaną wiadomość o godzinie "W".
"Alarm - do rąk własnych Komendantom Obwodów (…). Nakazuję +W+ dnia 1.8. godzina 17. Adres m.p. Okręgu: Jasna nr 22 m. 20 czynny od godziny +W+. Otrzymanie rozkazu natychmiast kwitować" – rozkazywał komendant warszawskiego Okręgu AK.
Główne uroczystości wybuchu Powstania Warszawskiego będą odbywały się dzisiaj i jutro w Warszawie, ale w całym kraju Polacy oddają hołd Bohaterom.
Niestety, znowu odzywają się ludzie, którzy chcą jątrzyć. Na twitterze pojawił się chociażby wpis Radosław Sikorskiego.
Nie pierwszy raz Sikorski to robi. Podobnie zachował się w marcu tego roku.
"Przed Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych odezwał się Radosław Sikorski. Po co? Żeby w haniebny sposób zaatakować Niezłomnych: „Jeśli Żołnierze Wyklęci, czyli szlachetni samobójcy, mają być wzorem patriotyzmu, to obawiam się, że młodzież raczej wyjedzie niż to kupi” – obwieścił na Twitterze" - pisał wówczas portal niezalezna.pl
CZYTAJ WIĘCEJ: Nikczemne słowa Sikorskiego. Zaatakował Żołnierzy Wyklętych