Nie po raz pierwszy były minister spraw zagranicznych w rządzie PO-PSL dzieli się swoimi „błyskotliwymi” przemyśleniami. Tym razem postanowił zabrać głos w sprawie Żołnierzy Wyklętych. I dzień przed ich świętem obwieścił, że nie nadają się na wzór patriotyzmu.
– napisał Sikorski.Jeśli Żołnierze Wyklęci, czyli szlachetni samobójcy, mają być wzorem patriotyzmu, to obawiam się, że młodzież raczej wyjedzie niż to kupi
Skoro już się odezwał, to może warto przypomnieć o stryju byłego ministra – Klemensie Sikorskim. Postać ta bowiem zasługuje na szczególną uwagę.
Klemens Sikorski był strzelcem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zwalczającym „reakcję”, czyli żołnierzy antykomunistycznego podziemia. Brał udział m.in. w walkach z VI Brygadą Wileńską i w akcji „Wisła”. W KBW awansował do stopnia kapitana. Stryj byłego szefa MSZ zajmował się uzbrojeniem – był m.in. kierownikiem warsztatu rusznikarskiego, p.o. szefem uzbrojenia 13. Pułku KBW, który stacjonował w Gdańsku. Po odejściu z KBW został właścicielem zakładu rusznikarskiego w Gdańsku przy ul. Mariackiej – jak czytamy w przewodnikach – najbardziej malowniczej uliczki Trójmiasta. Zgodę na prowadzenie warsztatu wydały PZPR, władze miejskie, a przede wszystkim komunistyczna bezpieka.
Biorąc to pod uwagę, niechęć do Niezłomnych u Radosława Sikorskiego jawi się w zupełnie innym świetle…