Bezpośrednim powodem protestu są proponowane podwyżki wynagrodzeń, które zdaniem pracowników i reprezentującego ich Związku Zawodowego Pracowników ZUS - zrzeszonego w Ogólnopolskim Porozumieniu Związków Zawodowych - są zdecydowanie za niskie i zupełnie nie odpowiadają skali obowiązków wykonywanych każdego dnia przez pracowników zakładu.
Związkowcy wskazują na trzy główne bolączki: rosnące obciążenie pracą, brak realnego dialogu ze strony pracodawcy i systematyczne ignorowanie postulatów płacowych mimo kolejnych rund rozmów. Ich cierpliwość się wyczerpała.
- Nie wyjdziemy stąd, dopóki nie zacznie się nas traktować poważnie - podkreślają uczestnicy protestu.
Czego domagają się pracownicy?
Postulaty są konkretne i niezmienne od początku protestu. Pracownicy domagają się godnych wynagrodzeń odpowiadających zakresowi wykonywanych obowiązków, poprawy warunków pracy oraz prawdziwego dialogu społecznego - nie pozorowanych konsultacji, lecz realnych rozmów z osobami, które mają faktyczną moc podejmowania decyzji. Kluczowym warunkiem zakończenia okupacji jest pojawienie się przy stole negocjacyjnym przedstawiciela Ministerstwa Finansów.
OPZZ wyraziło pełne poparcie dla protestujących i zapowiedziało, że będzie ich wspierać przez cały czas trwania akcji protestacyjnej. Związkowcy pozostają w centrali ZUS i nie zamierzają ustępować. Jak podkreślają - protest będzie trwał tak długo, jak długo rząd będzie ignorował ich postulaty.
Negocjacje ze stroną związkową, która postanowiła nie opuszczać centrali, do czwartkowego wieczoru nie przyniosły efektów. Biuro prasowe ZUS przekazało po godz. 18, że rozmowy trwają, a pracodawca przedstawił możliwości pozyskania dodatkowych środków na wynagrodzenia z pozostałych pozycji planu finansowego Zakładu na 2026 rok. - Obsługa klientów w placówkach ZUS-u odbywa się na bieżąco, a praca Zakładu przebiega bez zakłóceń - zapewnili przedstawiciele biura prasowego ZUS.