Były wiceminister sprawiedliwości, poseł PiS Marcin Romanowski, ma sformułowane przez prokuraturę nadzorowaną przez Waldemara Żurka zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. W grudniu 2024 r. poinformowano o ochronie, którą posłowi udzielił węgierski rząd za kierownictwa Viktora Orbana - po zmianie władzy na Węgrzech Romanowski wyjechał z tego kraju.
Od tego czasu polskie władze za wszelką cenę próbują dorwać posła opozycji, a do jego poszukiwań mieli zostać zaangażowani nawet "łowcy cieni". Problem w tym, że rządzący nie mają pojęcia, gdzie jest Romanowski.
Sytuacja jest dla koalicji rządzącej na tyle patowa, że w ustalenie miejsca pobytu posła PiS zaangażował się sam Waldemar Żurek. Minister sprawiedliwości Polski dzwoni do ministrów z innych krajów, by pytać, czy przypadkiem nie wiedzą, gdzie jest Romanowski.
Chorwacja? To nie ten trop!
Okazało się, że prawdopodobnie Romanowskiego nie ma w Serbii, a dziś wiadomo już, że... nie ma go w Chorwacji.
Jeśli chodzi o pana Romanowskiego, mamy dzisiaj informację od prokuratorem generalnego Chorwacji, że nie poruszał się po terenie Chorwacji, nie przekraczał granicy, nie ma go na terenie Chorwacji. Rozmawiałem już z prokuratorem generalnym Serbii, także węgierskim prokuratorem generalnym
– stwierdził Waldemar Żurek w TVP Info w likwidacji.
Poszukiwania trwają - nie ujawniono dotąd, do kogo minister Żurek będzie dzwonił w czwartek.