Berek zostanie sędzią TK?
We wtorek w trakcie posiedzenia Rady Ministrów Donald Tusk ogłosił odejście Macieja Berka z funkcji ministra odpowiedzialnego za nadzór nad wdrażaniem polityki rządu. Jego dotychczasowe zadania przejmie dr Joanna Knapińska.
Według medialnych doniesień Berek może objąć stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. We wrześniu kończy się kadencja sędziego Justyna Piskorskiego, dlatego Sejm powinien wybrać jego następcę.
Prezes TK: Te doniesienia są bardzo niepokojące
O te doniesienia w programie "Trzynasta Edyty Lewandowskiej" na antenie TV Republika był dziś pytany Bogdan Święczkowski, prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Szczerze mówiąc, nie interesuje mnie to do czasu, gdy dana osoba zostanie wybrana przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Doniesienia dotyczące Macieja Berka są jednak bardzo niepokojące. Po pierwsze, z tego, co wiem, nie został on jeszcze odwołany ze stanowiska ministra. Po drugie, uważam go za osobę uwikłaną w działania, które – po przeprowadzeniu odpowiednich śledztw – prokuratura mogłaby uznać za przestępcze. Maciej Berek został przesłuchany w śledztwie dotyczącym ustrojowego zamachu stanu. Zapoznałem się z protokołem tego przesłuchania. Jeżeli sąd utrzyma w mocy kuriozalną decyzję prokuratury o umorzeniu postępowania, z pewnością ujawnię ten dokument. Jego treść jest bardzo interesująca i pokazuje rolę Macieja Berka w całej sprawie. Należy również pamiętać o jego działaniach związanych z katastrofą smoleńską
– oznajmił.
Dodał, iż "nie ma dla niego znaczenia, kogo Sejm wybierze na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, pod warunkiem że osoba ta spełnia wymagania stawiane kandydatom na sędziów Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego". Przypomniał, że "powinna mieć nieskazitelny charakter i wyróżniać się wiedzą prawniczą - jeżeli te warunki są spełnione, parlament może dokonać wyboru, następnie do prezydenta należy decyzja, czy i kiedy przyjmie od tej osoby ślubowanie".
Trybunał Konstytucyjny wydał niedawno wyrok o sygnaturze K 3/26, w którym wskazał, że prezydent ma prawo wstrzymać się z przyjęciem ślubowania oraz dokonać oceny osoby wybranej przez Sejm na sędziego TK. Dlatego do medialnych informacji o kandydaturze Macieja Berka podchodzę ostrożnie. Trudno mi uwierzyć, że obecnie rządzący zdecydowaliby się tak rażąco naruszyć zasady, które sami promowali i dzięki którym doszli do władzy w 2023 roku. Jeżeli prezydent przyjmie ślubowanie od osoby wybranej przez Sejm, zapewnię jej w Trybunale Konstytucyjnym odpowiednie warunki pracy i wynagrodzenie. Będę również dążył do tego, aby mogła jak najszybciej rozpocząć orzekanie dla dobra obywateli Rzeczypospolitej
– zapowiedział.
Wskazał też, że "bez względu na to, kto zostanie wybrany po zakończeniu kadencji sędziego Justyna Piskorskiego, osoba ta zostanie przyjęta w Trybunale Konstytucyjnym".
Pojawia się jednak inne pytanie. Jeżeli od siedmiu czy ośmiu lat powtarzana jest narracja, że sędzia Justyn Piskorski jest „dublerem”, to kim będzie jego następca - „triplerem”? Czy odziedziczy po nim ten tytuł? Istotne będzie również to, kto ogłosi nabór na zwalniane stanowisko, według jakiej procedury zostanie on przeprowadzony i kogo ostatecznie wybierze Sejm. Niezależnie od tego, kto trafi do Trybunału Konstytucyjnego, nic nie zmieni się w kwestii prezesa TK ani czterech osób, od których prezydent nie przyjął ślubowania. Trybunał musi najpierw rozstrzygnąć sprawę Kpt 1/26, dotyczącą sporu kompetencyjnego między prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej a marszałkiem Sejmu. Dopóki ten spór nie zostanie rozstrzygnięty, osoby te nie mogą objąć stanowisk w Trybunale Konstytucyjnym
– podkreślił.
Jego zdaniem "ostatnie działania ministra sprawiedliwości oraz innych przedstawicieli koalicji rządzącej wskazują, że mogą oni próbować bezprawnie wpłynąć na treść orzeczenia, które TK ma wydać w pełnym składzie".
Uważam, że takie działania mogą wyczerpywać znamiona przestępstwa z art. 232 Kodeksu karnego, polegającego na wywieraniu wpływu na czynności urzędowe sądu, między innymi poprzez groźby odpowiedzialności karnej. To kolejny element ustrojowego zamachu stanu, którego prokurator prowadząca sprawę – jak wynika z dostępnych informacji – nie rozstrzygnęła, podejmując decyzję o umorzeniu postępowania. Nie znam jeszcze jej uzasadnienia, ponieważ o sprawie najpierw poinformowały media, a my nadal nie otrzymaliśmy ani decyzji, ani jej uzasadnienia. Jeżeli informacje przekazane przez rzecznika prokuratury są prawdziwe, mamy do czynienia ze skandaliczną decyzją
– wskazał prezes TK.