Media obiegła informacja, że Marcin Romanowski może przebywać w separatystycznym regionie Mołdawii Naddzniestrzu. Informację taką częściowo potwierdzać miała korespondencja wysłana do polskiej prokuratury.
Rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie ds. karnych sędzia Anna Ptaszek przekazała, że do sadu wpłynął wniosek byłego wiceministra sprawiedliwości i posła PiS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Dodała, że z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza.
To samo oświadczył rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak, który potwierdził, że prokuratura otrzymała od sądu kopię wniosku byłego wiceszefa MS. Nowak podał, że wniosek jest „podpisany osobiście” przez Romanowskiego, a sam Romanowski napisał w nim, że „obecnie przebywa w Tyraspolu, na terytorium Naddniestrza, wskazując konkretny adres”.
Dziennikarze pytają, a ministrowie Tuska już nie
Mołdawskie Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych, które m.in. odpowiada za koordynację reintegracji kraju z Naddniestrzem i podlega wicepremierowi ds. reintegracji Valeriu Chiveriemu zostało zapytane o to przez Polską Agencję Prasową o informację dotyczące ewentualnego pobytu polityka w separatystycznym regionie.
„Nie mamy informacji i nie dostaliśmy oficjalnej prośby w tej sprawie”
- odpowiedzieli na zapytanie.
O czymś innym zapewniał minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, który powiedział w radiowej Jedynce, że ze względu na separatystyczny charakter Naddniestrza nie działają tam standardy europejskie związane z nakazami aresztowania.
W związku z tym nasze służby, prokuratura, Policja zwracają się do różnych służb partnerskich, mołdawskich, bo jednak formalnie to jest część Mołdawii
- zaznaczył.