Publikowane sondaże poparcia dla partii politycznych w ostatnich miesiącach pokazywały wzrost zwolenników Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, tworząc z jego ugrupowania nawet trzecią siłę polityczną w kraju. Taki scenariusz - jak wskazywali w licznych komentarzach publicyści Strefy Wolnego Słowa - może być na rękę Koalicji Obywatelskiej i Donaldowi Tuskowi, szczególnie przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w 2027 r. W jaki sposób?
Michnikowska twarz prawicy
Z jednej strony - pars pro toto - daje radykalną twarz obozowi prawicy w Polsce, co wykorzystuje w narracji strona przeciwna.
"Braun idealnie wpasowuje się w ten obraz prawicy, który latami w swojej propagandzie przedstawiały media takie jak „Gazeta Wyborcza” czy TVN. Ten wyimaginowany prawicowiec uosabiał wszystkie najgorsze cechy – oczywiście równie wyobrażonej – strasznej, zaściankowej polskości, która stoi na przeszkodzie lepszej części społeczeństwa do stania się „prawdziwymi Europejczykami”
- pisał Dawid Wildstein.
Jego zdaniem, Braun gra na zniszczenie polskiej prawicy antykomunistycznej i niepodległościowej w sposób, w jaki nie może pozwolić sobie na to Tusk.
"Każda kłótnia Tuska czy Czarzastego z Braunem jest korzystna zarówno dla Tuska i Czarzastego, jak i dla Brauna. Tusk zwiększa szanse na utrzymanie władzy, Braun na przekroczenie progu 5 proc. Po debilnych wypowiedziach Brauna o komorach gazowych Tusk mógł brylować – oto jak brzydką twarz ma prawica. A Braun budował swoją rozpoznawalność. Jest tylko jeden przegrany tych awantur – obóz niepodległościowy. Im więcej Braun zabierze PiS, tym większe szanse na zwycięstwo KO" - wskazał Piotr Lisiewicz.
PiS nie może wejść w buty Brauna
"Nie jest tajemnicą, że swój sukces Konfederacja Korony Polskiej zawdzięcza radykalnemu językowi i przedstawianiu w sposób typowy dla populistycznej opozycji dużej części polskich spraw. (…) Wejście przez ludzi Jarosława Kaczyńskiego w tego typu tematy może trwale zniechęcić wielu „normalsów”, niewyobrażających sobie, że mieliby widzieć polityków PiS mówiących językiem np. pojawiającego się coraz częściej obok Brauna Mateusza Piskorskiego – podejrzewanego o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin polityka, założyciela owianej złą sławą partii Zmiana"
- zaznaczył w swoim felietonie Wojciech Mucha.
Na potrzeby polityczne Tusk i jego koalicja straszą Braunem, "a samego prezesa PiS sytuują jako rzekomego przyszłego koalicjanta Konfederacji Korony Polskiej".
Ubrany w szaty braunowskie PiS byłby dla koalicji 13 grudnia rywalem łatwym to demonizowania i budowania dychotomii "radykałowie (prawica) - normalsi (koalicja)".
Szłapka zszywa PiS z Braunem
Rząd Tuska i jego polityczne otoczenie konsekwentnie realizuje tę agendę, zszywając PiS z Konfederacją Korony Polskiej.
- Ważne, żebyśmy wszyscy mieli takie poczucie, jaka jest stawka tych wyborów. Bo de facto dzisiaj PiS-em rządzi Braun, bo to on dyktuje to, co mają politycy PiS-u mówić, bo oni do tej pory tak radykalnie nie mówili. Jedyne, co zostało w PiS-ie z dziedzictwa, na które się często powołują Lecha Kaczyńskiego, to gdzieś tam wiszące portrety. Reszta to już tylko i wyłącznie Braun. Dzisiaj Kaczyński mówi Braunem i de facto PiS jest Braunem - powiedział dzisiaj wprost rzecznik rządu, Adam Szłapka na antenie Polsat News.