W ciągu czterech tygodni stycznia 18 polskich szpitali zamknęło porodówki. W związku z tym zaczęło się dziać to, czego obawiała się część Polaków - ciężarne kobiety rodzą na SOR-ach. Pierwszy taki poród miał miejsce w Leżajsku. Dziecko na szczęście urodziło się bez komplikacji i zostało z matką przewiezione do szpitala w Rzeszowie.
Rząd postanowił wyjść z odpowiedzią na zamykanie porodówek. W sobotę wejdzie w życie rozporządzenie ministra zdrowia zakładające, że porody będą mogły się odbywać pod opieką położnej w szpitalach bez tych oddziałów, które są oddalone ponad 25 km od najbliższej, przystosowanej do tego placówki. Projekt trafił do konsultacji, które można zgłaszać do 3 lutego.
Odesłanie po ocenie?
Zgodnie z planem, w tzw. pokojach narodzin dyżurować miałaby co najmniej jedna położna przeszkolona w zakresie resuscytacji noworodka. Będzie ona oceniać stan kobiety w ciąży lub rodzącej i... będzie mogła skierować ją do placówki o odpowiednim poziomie. Po ocenie, jeśli ze względu na zaawansowanie akcji porodowej transport nie będzie możliwy, szpital ma przyjąć poród.
Jak informowała niedawno "Rzeczpospolita", jak na razie szpitale niechętnie zgłaszają się do utworzenia izby. Co więcej, nawet jeśli wyrażą taką chęć, niekoniecznie dostaną na to pozwolenie. Wynika to z wymogu uzyskania pozytywnej opinii wojewódzkich konsultantów w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego.
"To piekło kobiet"
Bezradność rządzących na finansową dziurę w służbie zdrowia wywołuje oburzenie polityków opozycji. Sprawę skomentował m.in. były premier Mateusz Morawiecki. - To jest piekło kobiet, a nie opieka zdrowotna - stwierdził.
"Każda kobieta chce rodzić bezpiecznie, w godnych warunkach i z pełnym zapleczem medycznym, z lekarzami sprzętem i salami operacyjnymi na wypadek komplikacji. Zamiana na SOR, czy pojedynczy pokój z położną i możliwym transportem jest pomysłem, który w praktyce obniża standard opieki. Kto to wymyślił?"
– mówi na zamieszczonym w sieci nagraniu wiceprezes PiS.
Jak wskazał, "najgorzej", że rozwiązania te są wprowadzane, "w czasie, gdy demografia w Polsce leży, gdy potrzebujemy wyższej dzietności - a nie niższej". - Jak mamy zachęcić kobiety do decydowania się na dzieci, skoro państwo odbiera im podstawowe bezpieczeństwa podczas porodu? - pyta były szef rządu.
"Służba zdrowia została zdewastowana ich rękami. Teraz ucierpią na tym młode kobiety, przyszłe mamy. Przywrócimy normalną Polskę i odbudujemy bezpieczny system"
– oznajmił.
🚨 18 zamkniętych porodówek tylko w ciągu mijającego miesiąca - to nie żart, to realia rządów Donalda Tuska pic.twitter.com/WSUpp5cmJM
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) February 2, 2026