Rozmowa w programie "Przyjaciele Republiki" dotyczyła m.in. zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta Polski, ale także wyzwań jakie stoją przed rządem. Poruszony został budzący wciąż emocje wybór Donalda Tuska, który w miejsce Adama Bodnara nowym ministrem sprawiedliwości uczynił dotychczasowego rozpolitykowanego sędziego, Waldemara Żurka.
"To jest człowiek, który spalił za sobą wszystkie mosty. Wszyscy wiemy, kim jest Waldemar Żurek" - powiedział Mateusz Kurzejewski, przypominając, że Żurek ma ponad 60 spraw dyscyplinarnych. A także, że domagał się alimentów od własnej córki, czy że pozwał skarb państwa o zwrot kosztu nowych zębów, bo z powodu kondycji państwa polskiego zgrzytał zębami.
"Całkowicie pozbawiony skrupułów, wartości, gotowy do wszystkiego. Jak powiedział pan prezes Kaczyński, Waldemar Żurek jest dowodem na to, że zawsze może być gorzej" - ocenił.
Nawiązał też do innej postaci, o której spekulowano, że może zastąpić Bodnara.
Ciężko sobie wyobrazić sobie większego hardkorowca na tym stanowisku, niż Waldemar Żurek. Tylko ewentualnie Roman Giertych mógłby go przebić, ale tutaj jak rozumiem, z powodów politycznych, wewnątrzpartyjnych nie wchodził w grę. Ale tak naprawdę Waldemar Żurek ma twarz Romana Giertycha. Trzeba o tym mówić wprost, wymiar sprawiedliwości ma twarz Romana Giertycha
– stwierdził Mateusz Kurzejewski.